Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki
1044
BLOG

Polska Razem. Bo ja już jestem całkiem głupi…

Jan Filip Libicki Jan Filip Libicki Polityka Obserwuj notkę 41

  

Co z tego mają rozumieć potencjalni mikrowyborcy obu ugrupowań? Polski Razem i Solidarnej Polski? Myślę, że niewiele. Że stan ich świadomości jest podobny do tego, jaki charakteryzował znanego Pana Czesia ze znakomitego Kabaretu Olgi Lipińskiej, który w każdym odcinku rytualnie pytał: „Mam grać? To mam grać, czy nie mam grać, bo ja już jestem całkiem głupi”.
 
Pisałem o tym ostatnio już kilka razy, że kryzys ukraiński – moim zdaniem – skasował małe partie ze zbliżających się eurowyborów. Że Polska Razem, Solidarna Polska czy Korwin – Mikke są już w nich „za burtą”.
 
Można się w tej sytuacji próbować jakoś bronić. Jakoś z niej wyjść. I wydawało mi się, że jak na swoje tarapaty Polska Razem próbowała w ostatnich dniach jakoś to robić.
 
Najpierw zmieniono szefa sztabu. Piotra Dardzińskiego zastąpił Marek Zagórski. Bardzo Piotra lubię, ale obiektywnie rzecz biorąc Zagórski – związany z Arturem Balazsem, były zastępca wicepremiera Leppera w ministerstwie rolnictwa – jest sprawniejszy. Dużo bardziej politycznie otrzaskany. Dobra myślę sobie. W Polsce Razem ktoś zaczął myśleć.
 
Potem pojawiła się informacja o wspólnej eurowyborczej liście z Solidarną Polską. No krok to ryzykowny, ale znów – przemyślany i dowodzący jakiejś koncepcji. Dlaczego?
 
Bo choć budzący sprzeciwy wewnętrzne to tworzący fakt polityczny. A to fakty polityczne, a nie najlepsze nawet merytoryczne wywody choćby profesor Iglickiej – Okólskiej są dziś Polsce Razem potrzebna jak powietrze. Widz przed ekranem telewizyjnym musi widzieć, że politycy, których zna coś robią wspólnie. Że dostarczające im informacji media o tym mówią. Czy to by obie partie uratowało? Pewnie nie. Ale obecna sytuacja nie ratuje ich w sposób oczywisty! I co się stało?
 
I nastąpiła katastrofa! Marek Migalski ogłosił, że przeciągał rozmowy z Ziobrystami tylko po to, by uniemożliwić im zarejestrowanie list, a rzecznik SP, Patryk Jaki oświadczył mniej więcej tyle, że to Gowin wypuścił z więzienia Trynkiewicza, a jedynym dorobkiem Migalskiego w PE są jakieś damskie majtki… Rozumiem, że obie partie zdecydowały się raczej nie tyle na współpracę co na wyniszczenie konkurenta do tego jednego, dodatkowego procenta głosów…
 
Można i tak. Tylko, co z tego mają rozumieć potencjalni mikrowyborcy obu ugrupowań? Polski Razem i Solidarnej Polski? Myślę, że niewiele. Że stan ich świadomości jest podobny do tego, jaki charakteryzował znanego Pana Czesia ze znakomitego Kabaretu Olgi Lipińskiej, który w każdym odcinku rytualnie pytał: „Mam grać? To mam grać, czy nie mam grać, bo ja już jestem całkiem głupi”.
I tylko nurtuje mnie pytanie. Po co było Gowinowi wychodzić z Platformy? Po co było puszczać oko do PiSu? Mając swoje 20% głosów z wyborów na szefa partii i swoich konserwatystów w klubie mógł się spokojnie z Tuskiem o coś ułożyć. W klubie PO było 40 konserwatystów. W Polsce Razem jest 3 posłów. Zupełnie jak Marek Jurek. Przy wewnętrznym sporze o ochronę życia z Jarosławem Kaczyńskim miał 1/3 klubu, gdy wyszedł – poszło za nim bodaj 6 posłów…
 
A tymczasem życie nie znosi próżni. I miejsce w PO po Gowinie zaczyna się zapełniać. Dziś zapełnia je – dołączając do nas - Miś Kamiński. Z innych założycieli Instytutu Myśli Państwowej poza  PO są jeszcze Roman Giertych, Kazimierz Marcinkiewicz i Marcin Libicki…
  
Wiem. I Solidarna Polska i Polska Razem myślą sobie – damy radę! Przecież Ziobro zdobył w ostatnich wyborach do PE kilkaset tysięcy głosów. A Gowin w ostatnich parlamentarnych bodaj z 60 tysięcy. Tak. Ale na dużych, silnych listach. Tu nie zrobią nawet 5% tego wyniku. Jak były premier Leszek Miller. Człowiek, który wprowadził Polskę do UE, w swojej rodzinnej Łodzi, na liście Samoobrony zdobył bodajże 4 tysiące głosów. Panowie Gowin i Ziobro! Pamiętajcie o Leszku Millerze!
 
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka