I w tej sytuacji mieć śmiałość wkurzać się – nie na premiera – ale na Kościół? Przyznam szczerze – podziwiam tupet Kukiza.
Paweł Kukiz powiedział kilka dni temu, iż jest zły, że Kościół pozwolił wziąć Donaldowi Tuskowi ślub przed wyborami (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pawel-kukiz-jestem-zly-na-kosciol-ze-pozwolil-tuskowi-na-slub-tuz-przed-wyborami/eb03n).
A mnie, przyznam szczerze – jako byłego członka i założyciela ZChNu – mocno wkurza dzisiejsza postawa Kukiza. Dlaczego?
Ano, dlatego, że po raz pierwszy – jako o muzycznym wykonawcy – słyszałem o nim, gdy śpiewał słynną piosenkę ZChN zbliża się. Piosenkę bluźnierczą. Stanowiącą parodię znanej pieśni eucharystycznej.
Otóż, kto i kiedy porządkuje swoje osobiste relacje z Panem Bogiem jest absolutnie jego prywatną (a w zasadzie jego i Pana Boga sprawą, a w przypadku ślubu dochodzi jeszcze jedna osoba). I tutaj Kościół – tak jak przy wszystkich sakramentach – zwyczajnie wierzy deklaracjom chcących go przyjąć. Tyle i tylko tyle. A zewnętrzne okoliczności nie mają tu niemal nic do rzeczy.
Wykonywanie bluźnierczego utworu muzycznego jest natomiast sprawą publiczną. I wymaga publicznego wycofania się z tej sytuacji. I fajnie, że się Kukiz nawrócił. Że pewnie uznaje ten utwór za błąd młodości. Ale przydałyby się tu głośne, jednoznaczne przeprosiny. A one - jak sobie przypominam – padały chyba gdzieś przysłowiowym cichaczem. Półgębkiem.
I w tej sytuacji mieć śmiałość wkurzać się – nie na premiera – ale na Kościół? Przyznam szczerze – podziwiam tupet Pawła Kukiza.
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (29)