Niech się więc dyrektor Malty nie dziwi. Jeśli sam zachowuje się jak kibol, to i przeciw niemu stają kibole. Z całym arsenałem swych niedozwolonych, okropnych metod.
„Osobiście żałuję, że tak się stało z prostego powodu: radykalne organizacje, które skrzykiwały się na forach internetowych, mogą unieść ręce w geście triumfu. Okazuje się, że wystarczy zrobić dużo szumu w sieci i głośna mniejszość może narzucić zdanie tym, którzy myślą inaczej” – napisał w swoim komentarzu w wielkopolskiej Gazecie Wyborczej, dotyczącym odwołania bluźnierczego spektaklu Golgota Picnic, znany i uznany redaktor tejże Tomasz Cylka: (http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,16189489,Kto_jest_zadymiarzem__a_kto_obronca_wiary__KOMENTARZ_.html#LokPozTxt).
Otóż ja zupełnie tego nie żałuję. Wręcz przeciwnie – bardzo się z tego cieszę. I od razu też pozwolę sobie wytknąć redaktorowi Cylce pewną – tak to ujmijmy – nieścisłość. Otóż twierdzenie, że jest to triumf organizacji radykalnych jest nieprawdziwe. Czy bowiem 23 miejskich radnych – a więc większość – to radykałowie? Jeśli tak, to Poznań, wybierający takich rajców, musiałby być uznany, co za horrendum, za miasto radykałów! Czy radykałami są arcybiskup Stanisław Gądecki, posłowie PiSu i Platformy, Tadeusz Dziuba i Jacek Tomczak? Też chyba nie! Także i ja – a przecież redaktor Cylka zna mnie dobrze – też nim chyba nie jestem. Nie są nimi też naprawdę setki osób, które w tej sprawie się modliły. Teza o radykałach jest więc tyle efektowna co – powtarzam – nieprawdziwa.
Owszem. Protestowały środowiska kibolskie czy Gazety Polskiej. To prawda. I choć trudno zaglądać każdemu z nich w intencje, to jednak chyba tym pierwszym szło bardziej przede wszystkim o rozróbę, a tym drugim – o politykę. A jeśli tak było, to obie te postawy uważam po prostu za nie akceptowalne, naganne i szkodliwe.
Dyrektor Malty właśnie te środowiska wskazuje w swym oświadczeniu jako winne odwołania spektaklu. Ma prawo tak pisać. Moim zdanie jednak bardziej wpłynęło tu na niego owych 23 „radykalnych” radnych, którzy się pod tym protestem podpisali. Dlaczego? Przecież to oczywiste! Toż to – chociaż pośrednio – oni będą decydować o sporej, miejskiej kasie na przyszłoroczny Festiwal Malta. Dyrektor Merczyński chyba więc dobrze wie co robi, a ja mam nadzieję, że radni ci – prewencyjnie – dokładnie przejrzą przyszłoroczny program Festiwalu. I że po tegorocznej awanturze nie zeżre już on lwiej części miejskiego budżetu kulturalnego.
Michał Merczyński zasłania się w swym oświadczeni reakcjami kibiców. Reakcjami absolutnie nagannymi. Trudno jednak, aby się im dziwił. Bo jeśli dziś na nie narzeka to przecież uprzednio sam – planując spektakl, o którym wiedział, jakie reakcje wywoła - zachował się jak typowy kibol prowokujący fanów przeciwnej drużyny. Jeśli bowiem ktoś na stadionie ich prowokuje, niech się nie dziwi, gdy ci wyrywają krzesełka, aby mu nimi przyłożyć. I choć jest to zachowanie najgłębiej naganne, to naprawdę nie trudno je przewidzieć. Zwłaszcza, gdy wcześniej, w całej tej kibolskiej rozgrywce Merczyński trzymał nad głową szalik z napisem skandal, a reżyser Golgoty z napisem bluźnierstwo. Niech się więc dyrektor Malty nie dziwi. Jeśli sam zachowuje się jak kibol, to i przeciw niemu stają kibole. Z całym arsenałem swych niedozwolonych, okropnych metod.
Jeśli w całej tej sprawie wygrała jakaś linia postępowania, to moim zdaniem wygrała linia nakreślona przez arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Linia, o której na procesji Bożego Ciała mówił on tak:
”Wszelkie zamachy na Boga, wiarę, moralność, społeczeństwo i państwo chcemy zwalczać legalnymi środkami. Stąd też nigdy nie poniżymy się do poziomu zachowań agresywnych młodych ludzi, którzy w Poznaniu próbowali przerwać wykład ks. prof. Pawła Bortkiewicza. Wolność bowiem jest twórcza w życiu społecznym, jeśli urzeczywistnia się w granicach wspólnego dobra i publicznego porządku. Autentyczna wolność buduje porządek społeczny.
Mimo tego, każdego człowieka - także ludzi błądzących - będziemy kochali jako naszych bliźnich i polecali ich miłosierdziu Bożemu. Autentyczne chrześcijaństwo niesie bowiem w sobie wielkoduszność, wyrażającą się najprościej w zawołaniu: „Zło dobrem zwyciężaj". Z jednej strony zło musi zostać nazywane po imieniu - niezależnie od tego, czy popełnili je „swoi" czy „obcy". Z drugiej zaś strony nie uważamy zła za jakąś absolutną siłę, która dominuje nad dobrem, dlatego właśnie nienawiść do zła nie może być naczelną zasadą naszego postępowania” (http://www.archpoznan.pl/content/view/3246/109/).
Szczerze mówiąc to nie pamiętam żadnej dotychczasowej wypowiedzi arcybiskupa Gądeckiego, z którą zgadzam się aż tak bardzo. Po której miałbym poczucie, że jest on prawdziwym, duchowym przywódcą naszej diecezji. A po jego zachowaniu w tej sprawie właśnie takie poczucie mam.
Jeśli więc ktoś ma w tej sytuacji prawo po triumfu to chyba raczej ci, którzy wznosili w tej sprawie ręce do modlitwy, nie zaś ci, którzy wygrażali nimi twórcom Festiwalu.
I na koniec. Redaktor Cylka wskazuje, że większość Poznaniaków nie była tym sporem zainteresowana. Nie była, bo interesuje ich codzienne życie. Pewnie tak jest. Ale jak widać nie wszystkim było to obojętne. Znaleźli się jeszcze tacy, którzy dla spraw innych niż codzienne życie, dla spraw ważniejszych, potrafili się obywatelsko zorganizować. I to jest w sumie dla mnie – i chyba dla całkiem wielu osób – bardzo pocieszające.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo