Koszarowy język Radosława Sikorskiego (bo nie Rostowskiego). Aż tak razi? No to przypomnę, co Adam Hofman mówił swego czasu o własnym przyrodzeniu. No tak, ale to nie razi. Dlaczego? Bo to po prostu prawdziwie polskie, patriotyczne przyrodzenie…
Kupiłem wczoraj Wprost. I przeczytałem zapis podsłuchanej rozmowy Jacka Rostowskiego z Radosławem Sikorskim. Co z niej wynika?
Otóż – moim zdaniem – poza mało parlamentarnym językiem, są to po prostu zwykłe rozmowy i oceny polityczne.
A niby skąd się biorą ambasadorowie? Z księżyca? Nie ma o takie stanowiska rywalizacji? Czy różne środowiska nie mają na takie funkcje swoich kandydatów? Czy ojciec Rydzyk też ich nie miał na pisowskich listach do PE?
A ocena stosunków polsko – amerykańskich? Fakt, wyrażona koszarowym językiem. Ale – przypomnę – bodajże asystentka Sekretarza Stanu USA, Victoria Nullan niewiele lepiej mówiła w rozmowie z amerykańskim ambasadorem w Kijowie, o Unii Europejskiej.
I wreszcie – na koniec. Koszarowy język Radosława Sikorskiego (bo nie Rostowskiego). Aż tak razi? No to przypomnę, co Adam Hofman mówił swego czasu o własnym przyrodzeniu. No tak, ale to nie razi. Dlaczego? Bo to po prostu prawdziwie polskie, patriotyczne przyrodzenie…
Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (40)