Rząd przyjął projekt budżetu na rok przyszły. Dla większości Polaków oznacza on dalsze zaciskanie pasa. O podwyżkach mogą zapomnieć policjanci, wojskowi, strażacy... Zamrożone mają być również podwyżki w tzw. budżetówce (jedynie nauczyciele mogą liczyć na niewielki wzrost wynagrodzeń). Cięcia nie będą dotyczyć jedynie głowy państwa. Ba, prezydent Komorowski otrzyma w roku przyszłym na swoją kancelarię prawie 16 milionów złotych więcej. Warto może w tym kontekście przypomnieć, że za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego, Kancelaria Prezydenta była niemal przez cały czas oskarżana o wydawanie zbyt dużych pieniędzy, a posłowie Platformy Obywatelskiej - oczywiście w trosce o stan finansów państwa - spektakularnie obcinali jej budżet. Dzisiaj, gdy prezydentem jest "nasz" człowiek, Platforma stała się hojna dla tej instytucji. Jakby w Polsce problem zadłużenia państwa przeszedł do historii.
W tym roku na utrzymanie głowy państwa wydamy przeszło 171 milionów zł. W roku przyszłym kwota ta ma się zwiększyć do 187 mln 410 tys. Tymczasem Elżbieta II, mimo wyprawienia kosztownego ślubu wnukowi Williamowi, wyda w tym roku o pięć milionów złotych mniej. Zresztą zwolennicy monarchii w Wielkiej Brytanii przekonują, że z roku na rok podatnik znad Tamizy płaci coraz mniej na swoją królową. W 2009 roku było to 66 pensów rocznie, teraz już tylko 62 pensy. My, na swojego "króla", płacimy za to coraz więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)