Źle się dzieje w państwie... polskim. Przed nami kolejna seria dramatycznych podwyżek - tym razem zapowiadanych przez samorządy lokalne (na przykład w Krakowie podrożeje na praktycznie wszystko - od żłobków po opłaty na cmentarzach komunalnych). Ciężkie czasy czekają bezrobotnych, których liczba dramatycznie wzrasta - także wśród osób wykształconych. To smutne, że aż jedną trzecią bezrobotnych stanowią absolwenci studiów wyższych. Tymczasem rząd, zamiast oszczędności szukać w redukowaniu rozrośniętej biurokracji i ułatwiać ludziom prowadzenie własnej działalności gospodarczej, koszty swojej nieudolnej polityki finansowej i gospodarczej przerzuca na najsłabszych. Dla celów politycznych i wizerunkowych powołuje na stanowisko ministra pełnomocnika ds. wykluczenia społecznego posła Arłukowicza, a z drugiej strony tnie pieniądze na aktywizację bezrobotnych. W tym roku w całej Małopolsce na tę formę pomocy będzie o 56 procent pieniędzy mniej pieniędzy. Oznacza to, że 14 tys. osób nie znajdzie pracy. Dotychczas bezrobotni mogli korzystać z dotacji na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. W ubiegłym roku z takiej pomocy skorzystało ponad 50 tys. osób, w tym skorzysta z niej ok. 23 tys.. A warto przypomnieć, że dzięki pomocy finansowej bezrobotni w ostatnich latach założyli ponad 6 tys. nowych firm. Teraz szansę na otwarcie własnego biznesu straci 3,5 tys. bezrobotnych. Mniej będzie także staży, za które zapłaci urząd pracy. W tym roku opłacane mają być tylko takie staże, w których pracodawca da gwarancję zatrudnienia po ich zakończeniu. Tylko kto znajdzie takich pracodawców, którzy przed rozpoczęciem stażu, a więc przed poznaniem możliwości stażysty, dadzą mu gwarancję zatrudnienia?
Cóż, a podobno miało być lepiej. Wszystkim.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)