Chociaż, być może, nie wszyscy w to wierzą, ale w niedzielę naprawdę jesteśmy w stanie zmienić Polskę. Wybory parlamentarne to jedyny dzień (przypadający raz na cztery lata), w którym mamy realny wpływ na to, kto przez kolejne lata będzie sprawował władzę w naszym kraju. Dlatego, dopóki wybory są demokratyczne, warto głosować. Zdaję sobie sprawę, że nasi Czytelnicy mają różne poglądy polityczne, różne sympatie i antypatie. I różnie będą głosować. Zresztą to ich święte prawo. O to prawo walczyła przecież w latach PRL-u zarówno opozycja demokratyczna jak i "Solidarność".
Ja, co Czytelników zapewne nie zdziwi, zamierzam głosować na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Bo Polska potrzebuje zmiany. Potrzebuje uczciwości w sprawowaniu władzy i potrzebuje pochylenia się nad tymi, którym - z różnych względów - nie powodzi się najlepiej. Dwa tygodnie temu pisałem o ludziach żyjących w różnych częściach świata w warunkach niegodnych człowieka. Ale w Polsce też coraz więcej jest obszarów biedy. Coś złego dzieje się z państwem, gdy emeryt, który przepracował uczciwie całe życie, dzisiaj nie jest w stanie wykupić wszystkich przepisanych mu leków - bo nie ma nie pieniędzy.
Zdaję sobie sprawę, że nie ma partii i ludzi idealnych. Ale wydaje mi się, że Prawo i Sprawiedliwość zapewni najbardziej uczciwe rządy. Dlatego w Krakowie zagłosuję na prof. Ryszarda Terleckiego, bo znam go od dawna. Wiem, jakie ma poglądy i wiem, że mnie nie oszuka. A do Senatu oddam głos na Zuzannę Kurtykę. Nie tylko dlatego, że przyjaźniłem się z jej śp. zmarłym mężem, Januszem, ale dlatego, że od podszewki, jako lekarz, zna codzienność polskiej służby zdrowia, która - jak wiele innych obszarów - wymaga gruntownej reformy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)