Aż wierzyć się nie chce, że to możliwe. A jednak. Niejaka doktor Francesca Minerva, filozof i etyk medyczny z uniwersytetu w Oxfordzie twierdzi, że najmłodsze dzieci nie są prawdziwymi osobami, a więc ich zabicie w pierwszych dniach po urodzeniu niewiele różni się od aborcji. Brytyjski serwis dailymail.co.uk zacytował fragment jej artykułu, który pojawił się w Journal of Medical Ethics, a w którym Minerva napisała: „Lekarze powinni mieć prawo do zabijania noworodków, kiedy są one niepełnosprawne, zbyt kosztowne lub po prostu niechciane przez swoich rodziców”.
Plaga zabijania dzieci nienarodzonych w wielu krajach jest powszechna. Okazuje się jednak, że można iść krok dalej i zabijać dzieci już urodzone, jeśli - na przykład- rodzice ich nie chcą lub trzeba na nie wydawać zbyt dużo pieniędzy.
Problem nie polega nawet na tym, że jakiś naukowiec szerzy zbrodnicze poglądy, ale na tym, że w szerzeniu jego poglądów pomaga mu poważne naukowe czasopismo, które zapewne nie odważyłoby się opublikować artykułu negującego zbrodnie hitlerowców w Auschwitz.
Cóż, wykształcenie czy stopień naukowy nie mają nic wspólnego z moralnością. Można być naukowcem i służyć złu. Tak, jak czynił to doktor medycyny i antropologii Josef Mengele w czasach III Rzeszy Niemieckiej czy Khieu Samphan, członek komunistycznego reżimu Czerwonych Khmerów, odpowiedzialnego za wymordowanie połowy własnego, kambodżańskiego narodu, który także miał doktorat - uzyskany na paryskiej Sorbonie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)