25 lipca Sejm zdecydował w głosowaniu, że na obecnym posiedzeniu nie zajmie się projektami ustaw o związkach partnerskich zaproponowanymi przez posłów Ruchu Palikota i SLD. Posłowie do sprawy wrócą po wakacjach. Ale w mediach, a zwłaszcza w Internecie, zauważyć można narastającą w związku z tym agresję wobec przeciwników ustawy o związkach partnerskich. Atmosferę podgrzewają niektóre czasopisma tzw. głównego nurtu (jak uczynił to niedawno Newsweek), publikując łzawe reportaże o ludziach tej samej płci, którzy nie mogą wspólnie, jako formalni rodzice, legalnie wychowywać dziecka, nie mogą przekazywać sobie spadków bez opodatkowania czy wspólnie rozliczać zeznań podatkowych.
Pisałem już kiedyś, że państwo nie bez powodu faworyzuje rodzinę. Niestety, czy ktoś tego chce, czy nie chce, to rodzina jest fundamentem każdego społeczeństwa. Ona zapewnia mu przetrwanie i wymianę pokoleń. I dlatego większość państw, ze względu na szczególne znaczenie rodzin dla ich funkcjonowania, obdarza je pewnymi przywilejami.
Natomiast związek homoseksualny, z przyczyn biologicznych, jest związkiem bezpłodnym. W jakimś sensie kalekim. Chorym. I nawet gdyby Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że jest inaczej, a za negowanie tej "prawdy" groziło więzienie, to i tak takie związki nadal pozostałyby kalekimi. Bo biologii nie da się zmienić traktatami, ustawami, czy zaklęciami. Żaba zawsze będzie żabą, nawet gdy wszyscy będziemy nazywać ją słoniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)