1 obserwujący
42 notki
21k odsłon
653 odsłony

LGBT w świetle religii i tradycji

Wykop Skomentuj10

W internecie wielkie wzburzenie. Podobno zagraniczna korporacja zwolniła człowieka z pracy za wiarę. No, może nie tak całkiem za wiarę tylko za jej głoszenie, co nie wkomponowało się najwyraźniej w politykę firmy. Gwoli informacji człowiek, którego zwolniono jest katolikiem, a firma, w której pracował, nazywa się IKEA. Jakby ktoś nie wiedział to taki większy meblowy, na modną obecnie modłę promujący wśród swoich pracowników „wszechtolerancję”. Sprawa zrobiła się głośna więc dała asumpt do dyskusji.

Rzecz cała rozchodzi się o artykuł, który zamieszczono na wewnętrznym forum sklepu, z okazji obchodów Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. Już sama ta nazwa wzbudza mieszane uczucia. Bifobia? Transfobia? Cóż może się kryć za tymi pojęciami? Być może, dla osób zorientowanych w temacie, jest to oczywiste jednak podejrzewam, że są oni w mniejszości. Śpieszę więc wyjaśnić.

Ustanowione w 2004 roku międzynarodowe „święto” kochających inaczej z początku odnosiło się jedynie do „homofobii”, by w późniejszym czasie, a dokładniej w roku 2009, dochrapać się w nazwie dodatkowych członów. Podejrzewam, że bifobia i transfobia nie wyczerpują w pełni listy dolegliwości toczących współczesne społeczeństwo. Niechęć do homoseksualistów oraz osób biseksualnych i transseksualnych to przecież tylko wierzchołek góry lodowej zaburzeń, do których można by się odnieść. Z biegiem czasu lista „fobii” wzmiankowanych w nazwie święta z pewnością wzrośnie. Potrzeba tylko odpowiednio ukierunkowanej woli politycznej, by chorobliwa nienawiść, bo z pewnością o nienawiść właśnie tu chodzi, została nazwana, sklasyfikowana i wytępiona.

Tak więc, pod wspomnianym wcześniej artykułem na forum sklepu, niecny katolik postanowił dać upust swoim niedzisiejszym wierzeniom zamieszczając nieprzychylny ruchowi LGBT komentarz. Powołał się przy tym, o zgrozo, na fragmenty Starego i Nowego Testamentu, stanowczo i jednoznacznie piętnujące wszelkiej maści L i G, o B i T nawet nie wspominając. Zapewne wszyscy już zacierają ręce w oczekiwaniu na odpowiednie cytaty, jednak to później. Oddajmy najpierw głos firmie IKEA, która swoją reakcję tłumaczy dość spójnie zamieszczając pierwsze oświadczenie, w którym pisze m.in.:


IKEA to firma otwarta światopoglądowo. Wśród nas są osoby różnych wierzeń, w tym wielu katolików. Szanujemy siebie wzajemnie, swoje poglądy i religie. Każdy ma prawo być sobą, czuć się bezpiecznie i być traktowany na równych prawach, z szacunkiem, jak każdy inny pracownik. W naszym miejscu pracy nie ma jednak miejsca na naruszanie godności innych pracowników, krzywdzenia osób ze względu na ich cechy osobiste, poglądy czy religie.(...)1 


Wspominają również, że z podobną reakcją (czyt. wyrzuceniem z pracy ) spotkałby się każdy naruszający godność także innych grup, oraz że problemem nie były poglądy, lecz sposób ich wyrażania.  

Pomimo tego, że argumenty IKEA mogą być przekonywujące, fakty są takie, że w dzisiejszych czasach nie ma miejsca dla krytyki pewnych zachowań i środowisk. Sodomia, będąca w modzie wśród zubożałych intelektualnie i religijnie warstw społecznych państw pierwszego świata, święci triumfy. Triumf jest tym większy, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że dopiero w 1990 roku homoseksualizm został usunięty, przez Światową Organizację Zdrowia, z listy chorób. W okresie niespełna 30 lat niegdysiejsza jednostka chorobowa stała się powodem do dumy. Moda na rozmaite parady równości rozpleniła się po świecie. Osoby zaburzone płciowo wychodzą na ulice, by publicznie prezentować swoje skłonności. Każdy może z łatwością zobaczyć jak to wygląda. Wystarczy poszukać w internecie.

Jak to się ma do wielowiekowej kultury i wiary potępiającej tego typu zachowania? Co ostatnie kilkadziesiąt lat miało do zaoferowania, że ludzkość odchodzi od spuścizny wieków, zwanej nieraz, chyba dla żartu, Słowem Bożym? Jeśli ktoś taki jak Bóg coś powiedział, to niezależnie od tego jak dawno by się to nie wydarzyło, należy chyba mieć to na względzie? Wielu współczesnych, tak zwanych wierzących, wybiórczo traktuje wiarę biorąc z zasad wyznawanej przez siebie religii tylko to co im pasuje. Na resztę są głusi i ślepi. Tak samo rosnące rzesze ateistów, krytykujących wszelkie objawy religijności jako przeżytek i zabobon. Nieświadomi własnej, wewnętrznej potrzeby celu, płyną z nurtem stada im podobnych jednostek. Złaknieni poczucia odpowiedzialności, doszukują się go wszędzie, tylko nie tam gdzie trzeba. Z ateizmu zrobili sobie quazi religię, pozbawioną niestety oparcia w tradycji. Jednak zostawmy nieszczęsnych ateuszy. Postępujące odchodzenie od wiary to problem na konkretną monografię, a nie wzmiankę w tekście publicystycznym.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo