Blog
joanna.jaszczuk
joanna.jaszczuk
0 obserwujących 3 notki 4089 odsłon
joanna.jaszczuk, 12 lipca 2018 r.

Jeśli nie Duda, to kto?

646 31 0 A A A
Jakub Szymczuk, Kancelaria Prezydenta (prezydent.pl)
Jakub Szymczuk, Kancelaria Prezydenta (prezydent.pl)

Prezydent Andrzej Duda w ostatnim czasie mocno „podpadł” twardemu elektoratowi Prawa i Sprawiedliwości. O ile zawetowanie ustaw sądowych autorstwa PiS niektórzy jeszcze jakoś „przełknęli” lub odebrali jako próbę uspokojenia nastrojów, o tyle znacznie ciężej przyszło im zaakceptować pewne wydarzenia, które miały miejsce już później.

Wielu sympatyków PiS wciąż nie może pogodzić się nie tyle z dymisją premier Beaty Szydło, co z dymisją ministra Antoniego Macierewicza. Po tym, jak media w ubiegłym roku informowały o konflikcie między prezydentem a ówczesnym szefem MON, to właśnie Duda był odbierany jako osoba odpowiedzialna za dymisję Macierewicza. I skoro wymusił dymisję ministra, który w czasach PRL działał w opozycji antykomunistycznej, płacąc za to wysoką cenę, a już po 1989 r. walczy z „układem” niszczącym Polskę, z „pogrobowcami”, „spadkobiercami komunizmu”, znaczy, że mogą stać za nim jakieś „mroczne siły”: jedni dopatrują się ich w otoczeniu prezydenta, m.in. szefie BBN, Pawle Solochu (a jak Soloch, to pewnie i Unia Wolności) czy rzeczniku prasowym, Krzysztofie Łapińskim, inni- w Izraelu, który jednak jest naszym ważnym sojusznikiem i z którym politycy partii rządzącej starają się zachować jak najlepsze stosunki, choć nie zawsze się to udaje (vide: nowelizacja ustawy o IPN) i nie zawsze widzimy taką wolę również po drugiej stronie. Zdaniem niektórych, Dudą sterować mogą także sędziowie, którzy nie chcą zaakceptować reform wymiaru sprawiedliwości i to mogłaby być teoria najbliższa prawdzie, co pokazuje chociażby kuriozalna sytuacja z prof. Małgorzatą Gerdsorf i sędzią Józefem Iwulskim. Wreszcie: sugestie, że głowa państwa chodzi na pasku dawnych WSI (mocne oskarżenie, gdy mówimy o polityku, który pracował w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dodajmy, że to właśnie nieżyjący już prezydent Kaczyński nie chciał publikacji aneksu WSI). Część sympatyków PiS już teraz, choć do wyborów pozostały dwa lata, zapowiada, że na prezydenta Andrzeja Dudę już nie zagłosuje. Pytanie, na kogo w takim razie, skoro już coraz wyraźniej widzimy, wybory prezydenckie w 2020 r. będą starciem Dudy i Tuska? Zawsze można co prawda nie pójść na głosowanie, ale to odbiera nam prawa do wszelkich narzekań.  

O ile obecny prezydent w ostatnim czasie zbiera „cięgi” z obu stron (jedni powtarzają jak mantrę: "Łamie Konstytucję" i atakują go dosłownie za wszystko, inni uważają, i to zupełnie poważnie, że prezydent chodzi na pasku jakichś "ciemnych sił", czy to zagranicznych, czy to krajowych i sabotuje Dobrą Zmianę), o tyle w byłym premierze, a obecnie szefie Rady Europejskiej, środowisko „antyPiS'u” widzi dziś niemal Mesjasza, wybawcę na białym rumaku, rycerza w niebieskiej zbroi z dwunastoma złotymi gwiazdami. 

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński już teraz zapowiedział w obszernym wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, że obecny prezydent pozostanie kandydatem PiS na ten urząd w wyborach, które czekają nas za dwa lata. Bo, racjonalnie rzecz biorąc, jeśli nie Duda, to kto? Który inny polityk miałby szansę wygrać z Donaldem Tuskiem, bo coraz wyraźniej widać, że właśnie o to idzie gra? 

Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy decyzje prezydenta wydają się co najmniej dziwnie. Mowa chociażby o groteskowej sytuacji wokół Sądu Najwyższego. I prezes tej instytucji (w myśl ustawy o SN, już „BYŁA pierwsza prezes”) głowę państwa po prostu ograła. Zresztą tydzień temu było wiadomo, że „coś tu nie gra”, kiedy zamiast prezydenta zapowiadane oświadczenie wygłosił minister Paweł Mucha. Pomysł z referendum w sprawie Konstytucji nie jest dobrze widziany również w Prawie i Sprawiedliwości. Jak się okazało, Polakom jako "następcę" prezes Gersdorf przedstawiono sędziego, który sam uważa, że jest ona nadal, do 2020 r., I prezesem SN i może co najwyżej pełnić obowiązki przypisane tej funkcji jedynie podczas nieobecności Małgorzaty Gersdorf. Mamy patową sytuację, gdy politycy z otoczenia prezydenta oraz obozu rządzącego nazywają prof. Gersdorf "byłą" lub "emerytowaną" I prezes SN, natomiast duża część środowiska prawniczego, na czele z samą zainteresowaną uważają, że jej kadencja trwa do 2020 r.. Wydaje się, że prezydent coś tu zaniedbał albo przestraszył się prezes Gersdorf. Z drugiej jednak strony, nasuwa się pytanie, co w takiej sytuacji zrobić? Usunąć I prezes siłą? Wziąć zbuntowanych sędziów na czele z Gersdorf "na spokój i przeczekanie"?  

Spada również zaufanie do prezydenta. W sondażu IBRIS na zlecenie Onetu, nieznacznie bo nieznacznie, ale jednak, wyprzedza go szef Rady Europejskiej. Większym od głowy państwa zaufaniem cieszy się premier Mateusz Morawiecki, jednak liderem rankingu pozostaje Donald Tusk. Natomiast w kolejnych sondażach CBOS, Duda od stycznia (wówczas zaufanie do głowy państwa deklarowało 73 procent ankietowanych, dziś w sondażu z przełomu czerwca i lipca, Duda cieszy się zaufaniem 60 procent respondentów) zaliczał spadki. Być może, po „błogosławieństwie” prezesa PiS, „twardy” elektorat jednak da obecnemu prezydentowi szansę. Należało by bowiem przede wszystkim postawić sobie ważne pytanie: Jeżeli nie Andrzej Duda, to kto? 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Witam :) Poprawione :)

Tematy w dziale Polityka