Był hejt.
To już wiemy. Redaktor Michnik, nadredaktor Lis, poseł Szejnfeld, poseł hrabia Niesiołowski. Oni nie mogą się mylić. Widzę oczyma wyobraźni redaktora Lisa, gdy przedchyla głowę i opiera brodę na dłoni. Czy te oczy mogą kłamać? Ja co prawda uważam, że po prostu ludność, dla której realny świat to internet przekazała swojemu światu co myśli. Tyle i aż tyle.
No ale gdzie mi tam, prostemu chłopu ze wsi, do takich tuzów intelektu. Więc niech mają, był. Jednak, dla kształconego technicznie (i jak wspomniałem wcześniej) prostego chłopa ze wsi wszystko musi mieć swój początek. Takoż i hejt, który odesłał na emeryturę obecnego prezydenta. Wszak przez pięć lat nikt się prezydentowi nie przyglądał zbyt dociekliwie. Nie przeszkadzalo ludowi, że prezydent Nobla nigdy nie dostanie. Ba, nie wygra nigdy "Jednego z dziesięciu" a i w "Jestem mądrzejszy od piątoklasisty" miałby problem. Ludności nie przeszkadzał "bul", wikipedia czy podkradanie kieliszków. Również dobre rady udzielane w Białym Domu przeszły właściwie bez echa. Nawet Robert Górski (jako jedyny zresztą) zajmowal się Donaldem Tuskiem, pozwalając prezydentowi cieszyć się żyrandolem.
Więc co się stało tej wiosny? Kto dał impuls? Kogo należałoby ozłocić (z punktu widzenia "płatnych sk...ów" ® Szejnfeld) lub odesłać do kamieniołomów (z punktu widzenia prezydenta, i Szejnfelda oczywiście). Macie jakieś typy? Ja mam, ale na razie nie zdradzę. Teraz czekam na Wasze propozycje.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)