Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
2 obserwujących
25 notek
5529 odsłon
  281   0

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 4 - HISTORIA PRAWDZIWA

Sprawa o zniesienie współwłasności powoli posuwała się do przodu, ale niestety nic się nie zmieniało w relacjach z rodzicami kobiety. Konflikt narastał coraz bardziej. Bartek R. był oczywiście odcięty od wszelkich spotkań ze swoimi teściami, a jego żona sama na bardzo rzadkich spotkaniach w kawiarniach, prosiła ojca aby się dogadać. Niestety bez rezultatu. Rozmowy zawsze kończyły się kłótniami, a nawet wulgaryzmami z obu stron. Są nagrania dokumentujące te spotkania, a z nich wyłania się postawa Marka R, nacechowana bardzo złą wolą. Zapewne Marek R. coraz bardziej obawiał się, że sprawę w sądzie o zniesienie współwłasności młodzi mogą wygrać i wówczas będą już bez przeszkód mogli sprzedać mieszkanie. Jego córka była coraz bardziej niezależna. To już nie była ta sama co kiedyś uległa i bezkrytycznie posłuszna córka. Więc Marek R. postanowił działać. Same interwencje policji, to było za mało, aby zrobić z Bartka R. osobę, stosującą przemoc. Potrzebne były mocniejsze "argumenty", aby móc oskarżyć go o stosowanie przemocy wobec żony. Miał już pomysł, postanowił przeprowadzić prowokację. Potrzebował "dowodów" na przemoc. Oskarżenie o przemoc jest idealne do wyeliminowania kogoś.

Pewnego sierpniowego dnia Marek R. udał się do pracy córki, która pracowała w Biedronce na kasie. Ustawił się w kolejce do jej kasy i zaczął  i głośno wypowiadać uwagi, jakoby córka miała podbite oko i że on zgłosi to na policję. Już samo to zachowanie Marka R. na kilometr było czuć prowokacją, ponieważ każdy normalny, kochający rodzic, nie widząc dłuższy czas swojego dziecka, gdy je zobaczy i dodatkowo gdy stwierdzi, że dziecku coś dolega, przede wszystkim zapyta z troską, co się stało? Nikt normalny w takiej sytuacji nie będzie straszył zawiadomieniem policji dopóki nie dowie się, co się stało. 

Następnego dnia, córka Marka R (żona Bartka R), udała się z urządzeniem rejestrującym do swojego ojca z pretensją o jego zachowanie w sklepie. Nagranie uchwyciło moment gdy przygotowywała ona kamerę do nagrań i przez chwilę trzyma ją tak, że widać jej twarz, na której nie ma żadnych śladów pobicia, żadnego podbitego oka. Następnie idzie ona do domu rodziców, otwiera bramkę i wchodzi na schody. Tak się złożyło, że pojawił się też partner jej siostry, który zapytał, czy wchodzi ona do domu. Kobieta odpowiedziała, że przecież nie może wejść, w tym sensie, że wejście do domu rodzinnego jest jej zabronione przez ojca. Po chwili wychodzi jej ojciec, Marek R. i ona wypowiada pretensje odnośnie najścia w Biedronce poprzedniego dnia: 

"żona Bartka R: No, co to miało być to wczoraj?

Marek R: Co to miało być to wczoraj?

żona Bartka R: Najście w sklepie?

Marek R: Poszliśmy do sklepu.

żona Bartka R: Poszliście do sklepu?

Marek R: Tak, ponieważ wcześniej była nasza znajoma i powiedziała, że masz podbite oko.

(w sądzie zeznał - Dostaliśmy telefon od naszej znajomej)

żona Bartka R: Nie mam podbitego oka. Możesz sobie ... (niewyraźne słowo) ... co chcesz na policję. Widocznie żal ci d**ę ściska, że mieszkanie będzie sprzedawane i dlatego to robisz. Nie życzę sobie, rozumiesz? 

Marek R: Wyjdź stąd.

żona Bartka R: Rozumiesz?

Marek R: Idź stąd.

żona Bartka R: Zrozumiałeś to?

Marek R: Nie, ja tam będę przyjeżdżał.

żona Bartka R: Jak będziesz przyjeżdżał, to ja wezwę policję, że mnie nachodzisz w pracy.

Marek R: Idź tam.

żona Bartka R: I nie wp******aj się w moje życie, tak?

Marek R: Idź tam do furteczki.

żona Bartka R: Nie wp******aj.

Marek R: Idź do furteczki.

żona Bartka R: Mogę tu stać, jest otwarte. To jest wypożyczalnia, tak?

Marek R: Nie, nie, nie, zamknięte jest, zwłaszcza dla ciebie. Tam, za furtkę.

żona Bartka R: Tak?, dla mnie zamknięte?

Marek R: Tak, to jest prywatne, to jest teren prywatny. Tam, za furtkę. Proszę cię.

żona Bartka R: Będziesz mnie nachodził w pracy, to ja wezwę policję. (Ojciec wyrzuca córkę z posesji, a ona zabrania mu, aby ją nie dotykał).  

Z nagrania tego dowiadujemy się, że żona Bartka R. została wyrzucona z terenu posesji jej rodziców, wręcz fizycznie wypchnięta. Powodem było to, że zdemaskowała prowokację przeprowadzoną przez ojca w jej miejscu pracy oraz groziła mu policją. Można być pewnym, że żona Bartka R. wcale nie ma podbitego oka. Pewność ta wynika z dwóch faktów:

  • widocznej przez chwilę jej twarzy na początku nagrania, bez żadnych śladów, 
  • reakcji jej ojca, na jej oświadczenie, że nie ma podbitego oka, który (stojąc blisko na wprost niej), nie neguje tego, tylko wyrzuca córkę z posesji. 

Warto w tym miejscu wspomnieć, że na rozprawie sądowej rodzice kobiety, twierdzili, że widzieli dnia 4-08-XXXX (gdy byli u niej w pracy) podbite oko u córki, a na pytanie sędzi: „Czy córka groziła policją, gdy przyszła na do domu rodziców, po tym zdarzeniu w Biedronce?”, Marek R. zeznał: "Nie, czemu miałaby grozić. Nie groziła, bo nie miała powodów.” Kolejne fałszywe zeznania.  Marek R. zeznając na rozprawie w sądzie o wizycie swojej córki dzień po jego najściu w Biedronce (prowokacji), w ogóle opowiadał niestworzone fantazje. Zeznał, że jak córka już wyszła, to on jeszcze za nią wybiegł, dogonił i rozmawiał z nią, co jest wierutnym kłamstwem. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale