Łamanie art. 45 Konstytucji RP
Czy zwykły obywatel ma jeszcze jakieś prawa? Czy sąd może skazać niewinnego człowieka wbrew dowodom? Czy Polska jest praworządnym państwem?
1 obserwujący
20 notek
4213 odsłon
293 odsłony

Skandaliczna sprawa sądowa - odc. 5 - HISTORIA PRAWDZIWA

Wykop Skomentuj

#Sądownictwo #przemoc #wymiarsprawiedliwosci

Następny odcinek (6)


Materiał opracowany na podstawie dowodów zgromadzonych w aktach sprawy oraz nagrań dokumentujących zdarzenia będące przedmiotem śledztwa i analizy procesowej na rozprawie sądowej.

Poprzednie odcinki:

Część 1  Część 2  Część 3  Część 4

Ciąg dalszy:

Młodzi oczywiście nie wiedzieli nic o tym, że ojciec kobiety złożył fałszywy donos do MOPS i na policję. Kombinowali jak by tu podejść ojca, aby móc jednak sprzedać mieszkanie i wyjechać gdzieś daleko, by móc żyć wreszcie na własny rachunek. Oboje w pewnym momencie już wiedzieli, że mieszkanie wcale nie było żadną darowizną. Zarówno matka, jak ojciec na jednym ze spotkań otwarcie o tym mówią, że mieszkanie nie jest ich córek, tylko zostało zapisane na córki, aby nie płacić podatku. Spotkania te zostały nagrane. Więc nie odpuszczając walki o połowę mieszkania, należącego formalnie do żony Bartka R, młodzi postanowili, że żona Bartka R. powie rodzicom, że postanowiła odejść od męża. Powie, że nie dogadują się i ona chce sama żyć. Zakładali naiwnie, że gdy ojciec dowie się, że Bartek R. formalnie znika z życia, to wówczas pozwoli córkom sprzedać mieszkanie i podzielić się tą "darowizną". Myśleli, że ojciec nie pozwala sprzedać mieszkania, bo boi się, że ktoś obcy (zięć), może zabrać te pieniądze i  uciec. Tak jak zaplanowali, tak uczynili. Żona Bartka R. udała się z urządzeniem nagrywającym do ojca, aby przeprowadzić rozmowę. Oczywiście nie została wpuszczona do domu, a przyjęta w biurze ojca. Rozmowa trwała dość długo, ojciec gdy dowiedział się, że jego córka chce odejść od męża, to aż się popłakał ze szczęścia. Można ponownie zadać pytanie: na jakiej podstawie Marek R. złożył donos do MOPS i zawiadomienia na policje? Cała dokumentacja zdarzeń z okresu poprzedzającego zdarzenia z czerwca, gdy to Bartek R. został aresztowany, wyraźnie świadczy o tym, że Marek R. zerwał kontakty z rodziną córki, spotykał się z nią sporadycznie i nie miał pojęcia o tym, co dzieje się w jej rodzinie. Jest notatka policyjna z rozmowy telefonicznej policjanta z Markiem R, który powiedział, że ze względu na relacje rodzinne od dwóch lat nie ma kontaktu z rodziną córki. Po spotkaniu z Markiem R, jego córka wyszła i zadzwoniła do męża. Opowiadając o przebiegu rozmowy z ojcem powiedziała że "chwycił haczyk" i że "nawet się popłakał". Rozmowa ta też jest nagrana.

Minęło trochę czasu i młodzi dowiedzieli się, że MOPS został zawiadomiony przez ojca kobiety o przemocy w ich rodzinie. Miesiąc po zgłoszeniu, MOPS rozpoczął swoje standardowe procedury sprawdzające i można stwierdzić, że życie młodych zamieniło się w istne piekło, co trwało już do samego końca, czyli do zdarzenia z 2 czerwca. Ostania notatka w tej sprawie, która jest w aktach pochodzi z dnia 31.05, a więc na dwa dni przed upadkiem żony Bartka R. z balkonu. Młodzi, oburzeni postępkiem ojca, nie mieli zamiaru współpracować z MOPS. Gdyby otworzyli szeroko drzwi swego domu, pozwolili się chociaż przez jakiś czas monitorować, to może wszystko by się jakoś uspokoiło. Trudno dziś jest to ocenić. Faktem jest, że zaczęli otrzymywać pisma, wezwania do wstawienia się do MOPS. Byli wielokrotnie nachodzeni przez dzielnicowego, ale nie otwierali drzwi. W aktach sprawy jest kilkadziesiąt pism, notatek MOPS, funkcjonariuszy policji, którzy próbowali bezskutecznie nawiązać kontakt z rodziną Bartka R.

Młodzi próbowali się bronić na swój sposób. Żona Bartka R, napisała do MOPS 12-sto stronicowe pismo, w którym szczegółowo wyjaśnia genezę całej sprawy. Rozpoczęła to pismo słowami: "Mój ojciec Marek R. próbuje różnymi sposobami oczernić mnie i mojego męża czyniąc to przed różnymi instytucjami." I dalej pisze w tym piśmie m.in. "znamienne jest to, że publicznie próbuje kreować siebie na dobrego i troszczącego się ojca, gdy tymczasem w relacjach osobistych jest arogancki i nieuprzejmy, a przede wszystkim zachowuje się przeciwnie do deklarowanych w różnych pismach intencji. Jest złośliwy i zawistny, ponieważ jak się okazało wielokrotnie okłamywał mnie.. (...)" Dalej opisuje jak to ojciec obrażał ją, jak zabrał klucze do jej własnego mieszkania, tak że musiała ona do własnego mieszkania wchodzić ze ślusarzem (to też jest nagrane). Pismo jest długie i demaskuje prawdziwe intencje Marka R, a co najważniejsze jest spójne z nagraniami, jakie realizowała córka Marka R.

Oprócz pisma, żona Bartka R. odwiedziła wielokrotnie MOPS, próbując osobiście wyjaśnić, że zawiadomienie jakie złożył jej ojciec jest fałszywe. Wszystkie te wizyty są nagrane. Na rozprawie sądowej żona Bartka R. zeznała, że to mąż ją zmuszał do chodzenia do MOPS i wyjaśnienia sprawy, zeznała, że to maż ją zmuszał do nagrywania wszystkich spotkań z jej rodziną i odwiedzin w MOPS. Zeznała, że 12-sto stronicowe pismo podyktował jej mąż, a ona tylko podpisała. Sędzia przyjmowała te zeznania bez wahania i dorzucała coraz to kolejne winy do oskarżenia Bartka R. Niestety sędzia nie miała zamiaru zapoznać się z nagraniami, które dobitnie świadczą o tym, że żona Bartka R. wcale nie mówiła prawdy co do przymuszania jej do nagrywania, czy napisania pisma do MOPS, ale musiała tak zeznawać, żeby potwierdzić wersję ojca o przemocy, skoro to teraz z nim mieszkała. Ale o tym później, w dalszych odcinkach. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo