W gimnazjum uczęszczałem na zajęcia kółka historycznego, które prowadził nauczyciel pasjonujący się Powstaniem Warszawskim. Na jedno ze spotkań zostało zaproszonych dwóch powstańców – poza docinkami, którymi raczyli się wzajemnie dwaj sympatyczni starsi panowie, zapamiętałem jedno zdanie, wypowiedziane z dużym smutkiem: „Nie za bardzo rozumiemy, po co to wszystko było”.
Publicysta Stanisław Żaryn nazywa malkonentami ludzi podważających sens Powstania. „Brak Powstania Warszawskiego, brak dowodu na pragnienie życia w wolnej i niepodległej ojczyźnie niczego na lepsze by nie zmienił. Spowodowałoby to konsekwencje, które ciężko przewidzieć.” Pytanie, komu należało udowodnić, że Polacy pragną życia w wolnej i niepodległej ojczyźnie?
Rooseveltowi, który krzyżyk na Polsce postawił już w 1943 roku na konferencji teherańskiej? Owszem, liderzy AK nie musieli tego wiedzieć (można zrozumieć, że nie dawali wiary zapewnieniom Jana Nowaka-Jeziorańskiego), ale czemu liczyli na sumienie człowieka, który przez całą wojnę nie kiwnął palcem, żeby wstrzymać transporty śmierci do niemieckich obozów zagłady?
Churchillowi, który co prawda Polskę cenił wyżej niż Roosevelt, ale nie miał żadnego wpływu na los Polski, bo to but sowieckiego, a nie brytyjskiego żołnierza zawitał nad Wisłą?
A może Stalinowi, który już w 1943 roku sprzeciwiał się zrzutom broni dla Armii Krajowej?
Stalin za dobrze znał historię Rosji, za dobrze rozumiał, że trzymana na zbyt krótkiej smyczy Polska potrafi być niezmiernie uciążliwa dla nadwołżańskiego imperium. Pamięć o powstaniu kościuszkowskim, powstaniu listopadowym, powstaniu styczniowym oraz o roku 1905 nie pozwoliła mu na myślenie o całkowitej wasalizacji Polski. W rozmowie z Milovanem Djilasem, komunistycznym działaczem w Jugosławii, Stalin wprost powiedział, że Polska zasługuje na autonomię. Nie było więc mowy o robieniu z naszego kraju 17. SRS.
Zdaniem prof. Andrzej Nowaka to prawdopodobnie Powstaniu zawdzięczamy Dolny Śląsk i Szczecin. Przed sierpniem planowano granice Polski bez tych obszarów. Tylko skąd związek między powstaniem, a zmianą planów Moskwy? Co zmieniło się w sposobie myślenia Stalina, że postanowił Polsce dać więcej rzekomo pod wpływem powstańców, których przedstawiał jako kryminalistów?
Jedno Powstaniu Warszawskiemu trzeba przyznać: gdyby nie ono, czerwona flaga załopotałaby w Berlinie miesiące przed Amerykanami i nie połowa, ale całe Niemcy doświadczyłyby komunistycznego raju na ziemi. Tylko wychodzi na to, że nasz naród własną krwią zapłacił za wolność zachodnich Niemców. To szczytne, ale czy ktokolwiek to dzisiaj docenia? Jasne, że nie, Niemcy nie uznają Polaków w swoim kraju za mniejszość narodową, a od Polski żądają odszkodowań za sprowokowane przez komunistów wypędzenia po 1945.
Czy więc koncepcja gen. Kazimierza Sosnkowskiego, aby w 1944 roku odczekać, aż czerwony niedźwiedź pożre brunatnego i oszczędzić polskie elity na przyszłą wojnę ze Związkiem Sowieckim, nie miała sensu? Nawet jeśli by do wojny nie doszło, to przecież sowiecka doktryna przebudowy społeczeństwa poprzez wymianę elit byłaby o wiele trudniejsza do wdrożenia.
Gdyby nie Powstanie, to zamiast Broniewskiego,Michnika, Olejnik, Czubaszek, Kwaśniewskiego, Millera, Olechowskiego czy Czempińskiego mielibyśmy więc Baczyńskiego, Drapczyńską, Pawłowicza, Wiwatowskiego i Nowodworskiego. Zamiast pokolenia tych pierwszych, mielibyśmy pokolenie tych drugich.




Komentarze
Pokaż komentarze (52)