20 obserwujących
312 notek
475k odsłon
  1108   4

Czekanie na Hołownię, to jak wyglądanie gruszek na wierzbie

Ofensywa Polski 2050, a dokładniej, podkradanie parlamentarzystów, postępuje. Po poniedziałku Polska 2050 ma w swoich szeregach już trzy podkradzione posłanki: Hannę Gil-Piątek, pozyskaną w listopadzie 2020r z Nowoczesnej i klubu poselskiego Lewicy, Joannę Muchę, która opuściła PO w styczniu 2021 i świeżo pozyskaną Paulinę Henning-Kloskę, wywodzącą się również z Nowoczesnej i klubu poselskiego PO. Szeregi Polski 2050 zasilił jeszcze, w styczniu tego roku, bezpartyjny, popierany przez PSL i PO, senator Jacek Bury, niegdyś również członek Nowoczesnej, który do niedawna był członkiem senackiego klubu PO. Wg Wikipedii, a więc i wg najbardziej zainteresowanego Szymona Hołowni, Polska 2050, to: „ ….. polski ruch społeczno-polityczny o charakterze centrowym …..” Z centryzmem w tym ruchu pewnie utożsamia się, i to zdecydowanie na wyrost, sam Hołownia, bo świeżo pozyskane posłanki i senator są takimi centrystami, jak ja lewakiem.

Hołownia, dziecko prezydenckiej kampanii wyborczej, zrodził się, jako polityk, z niemoty PO, która w pośpiechu zmieniała nieudaną kandydatkę na prezydenta, na niemniej nieudanego, co do niektórych dopiero po nominacji dotarło, Rafała Trzaskowskiego. Hołownia w tym towarzystwie „zabłysnął”, ale głównie dlatego, że jako polityka nikt go nie zna, poglądów politycznych nie ma on żadnych, bo w tej materii „plecie trzy po trzy”. To kolejny dziennikarz, któremu zamarzyła się kariera polityczna i to nie byle jaka, Hołownia chciał od razu zostać prezydentem. Pozazdrościł niejakiemu Tomaszowi Lisowi znanemu z książki, „Co z tą Polską” i cyklu wywiadów w TVP, pod tym samym tytułem, jeszcze za poprzedniej koalicji PO-PSL? Czy Lis dobrze na tym wyszedł, lądując w „Newsweek’u” i w „trzódce” J.Żakowskiego w TOK FM, jako ortodoksyjnie zaciekły antypisowiec, choć kiedyś miał aspiracje do bycia obiektywnym dziennikarzem, komentatorem sceny politycznej, nie tylko w Polsce?

Hołownia to takie medialne „szwarc mydło i powidło”, do ubiegłego roku znany głównie z roli współprowadzącego program rozrywkowy TVN-u, „Mam Talent” i z całkiem sporej ilości książek, w których często pisał o wierze w Boga. Tylko, jaka to może być wiara, skoro pisze się o niej dla Tygodnika Powszechnego, Gazety Wyborczej, Newsweek’a, Więzi, Przewodnika Katolickiego, Rzeczypospolitej i jednocześnie akceptuje związki partnerskie, również osób tej samej płci, propaguje łagodny” rozdział Kościoła od państwa, który pewnie szybko przerodzi się w otwartą wrogość, uważa za uzasadnione protesty OSK, choć nie w pełni się z ich żądaniami identyfikuje. Hołownia dwukrotnie był w nowicjacie zakonu dominikanów, studiował psychologię, której jednak nie ukończył, był prezenterem i dyrektorem programowym stacji Religia.tv. Całkiem bogaty życiorys, tylko jakże bałaganiarski, szczególnie po tych ubiegłorocznych i tegorocznych politycznych osiągnięciach.

Szymon Hołownia obiecuje, kusi, zapowiada liczny ruch społeczny, który ma jednoczyć, a nie dzielić, a przy tym twierdzi, że nie trzyma z żadną siłą polityczną, choć jego poczynania, współpracownicy i sponsorzy mówią zupełnie co innego. Swoje polityczne przyjaźnie Hołownia zwraca zdecydowanie w lewą stronę, o czym świadczą te ostatnie transfery parlamentarzystów do Polski 2050, na czworo z nich troje wywodzi się z lewackiej Nowoczesnej. Polska 2050 nie ma żadnego programu politycznego, bo to, co głosi jej założyciel, to „pobożne życzenia”, obiecujące, głównie przeciwnikom obecnego rządu, wszystkiego „po trochu”, a podobnych życzeń nikomu do tej pory zrealizować się nie dało. Hołownia, to po części taki Stan Tymiński, dawny kandydat na prezydenta „z nikąd”, który pojawił się nagle i nagle zniknął, po części polityk istniejącej niegdyś rozrywkowej Partii Przyjaciół Piwa, a także mix obecnych opozycjonistów, którzy twierdzą, że tylko wspólnie mogą pokonać PiS, ale wspólnoty nijak nie mogą założyć. Polska 2050? To się nie może udać, nie z takim programem, nie z takim przywódcą, nie z taka przeszłością założyciela, z której wynika, że on ciągle nie wie, czego chce. Nie ma co się spodziewać gruszek na wierzbie, nie wyrosną.


Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka