23 obserwujących
375 notek
564k odsłony
  4245   17

UE. Kto, komu i dlaczego dał „zlecenie na Polskę”?

Wtorkowa dyskusja o Polsce w PE przejdzie do historii. Kto słuchał, ten wie, po raz pierwszy od początku istnienia UE się zdarzyło, że kierownictwo PE i KE zorganizowało niebywałą nagonkę na niepodległy kraj, któremu przynależność do Unii Europejskiej miała zapewnić bezpieczeństwo, niepodległość, niezawisłość, a też, a może przede wszystkim, nadrabianie zaległości gospodarczych w stosunku do bardziej rozwiniętych państw zachodnich. I tak do tej pory było, choć zmiana nastawienia do Polski zaczęła zdecydowanie zmieniać się od lata-jesieni 2015r, kiedy to wybory, prezydenckie i parlamentarne „wygrali nie ci, co mieli wygrać”. Dla jednych na szczęście, a dla innych na nieszczęście, kolejne wybory w Polsce z przełomu lat 2019/2020 przyniosły podobny wynik do tego z 2015r, z małą różnicą dotyczącą senatu. Nasza opozycja i mocno wspierające ją liberalno-lewicowe ugrupowania uznały, że „tak nie może być”, by prawicowe ugrupowania rządziły drugą kadencję, a UE miała jeszcze do tych rządów dokładać część „unijnego tortu”, jaki stanowią fundusze wspólnotowe, na które zresztą wszystkie państwa się składają. Ktoś powie, że to nieprawda? Ale przecież pamiętamy, jak Rafał Trzaskowski, „złoty chłopak” PO, ciągle niespełniona nadzieja naszych liberałów, straszył Polaków w 2018r, czyli przed zbliżającymi się wyborami, że jeśli znowu wygra PiS, to Unia będzie zmuszona „mrozić” należne nam fundusze, aż Polacy zmądrzeją i „wybiorą kogo trzeba”. Po nim to jeszcze wielokrotnie powtarzali „aktywiści” PO, ci z naszego parlamentu i z PE, a także ten, który swego czasu został wezwany do Brukseli na lukratywną „fuchę”, czyli do pilnowania, by Rada Europejska nie sprawiała UE żadnych kłopotów.

Pamiętacie Państwo Campus Polska Przyszłości? Głównym gospodarzem i bohaterem tego spotkania, na co przecież długo pracował, miał być Trzaskowski, ale ukradł mu to show Donald Tusk, który jak burza wrócił do polskiej polityki i do PO, w mało demokratyczny i zupełnie niepraworządny sposób porozstawiał swoich kolegów po kątach i pokazał im, kto tu, w PO, rządzi. Razem z Tuskiem pojawiła się tam jego stara gwardia i ponowiły się zapowiedzi, że „Unia teraz musi” wstrzymać Polsce wypłaty należnych nam funduszy. Dlaczego musi? Bo to, to i to, a głównie to, że Tusk ….. No, bo, co to dla Tuska, być, choć jeszcze ciągle nie jest, bo tylko p.o., szefem PO? Tusk musi mieć jakieś mocne argumenty i, zdaje się, nie tylko jemu, że je ma. Nie wybierzecie, nie, nie w PO, bo to już zaklepane, brak konkurencji, ale tam wyżej(?), premier, już był, prezydent(?), może, ale nagrody mogą być jeszcze atrakcyjniejsze, tak, jak kiedyś ta brukselska. Na nagrodę trzeba sobie zasłużyć, Tusk jeździ „w te i we wte”, Polska, Niemcy, Belgia, Warszawa, Berlin, Bruksela, Strasburg, tak bardzo się stara, tylko po to, żeby zostać szefem PO? Za co D.Tuskowi tak szczerze dziękował Manfred Weber, Niemiec, szef EPL w PE? Za zorganizowanie ostatnich demonstracji w Polsce, przeciwko legalnie ustanowionej władzy! Tak się wpływa na wolny i demokratyczny kraj? Odezwała się „ulica i zagranica” w PE, ponoć demokratycznym parlamencie? To ma być wzór postępowania unijnych urzędasów, czy straszak na niezawisłe państwa, że dzisiaj oni, a jutro wy możecie znaleźć się w takiej samej sytuacji?

Wtorkowa dyskusja w PE pokazała, jak wcześniej był do niej precyzyjnie przygotowywany „grunt”. Przeciwnicy polskiego rządu dokładnie powtarzali na tej dyskusji to, co już wcześniej było powiedziane i tu, w Polsce, i tam, w PE. Straszenie PiS-em to „harówa” naszej totalnej opozycji od sześciu już lat, beznadziejnie płytka, często niezasadna, skierowana przeciwko Polsce, ale, jak się okazało w Strasburgu, zadziwiająco skuteczna. Opozycja marzyłaby o takim „sukcesie” w naszym kraju, ale, póki co, na to się nie zanosi. Bruksela wyraźnie usłyszała gierkowskie zawołanie opozycji „pomożecie(?)” i we wtorek odpowiedziała, pomożemy, będziemy się usilnie starać. I starają się, od dawna. Jurowa, Timmermans, Weber, Sassoli i im podobni, KE, PE, rezolucje, dyskusje, TSUE, bo Puszcza i Turów, TPCz, bo Łukaszenka i granica, jakby Polska była dla nich najważniejsza. A jest? Ponoć nie chcą nas stracić(?), a wszystko robią, by tak się stało. Bo nie możemy mieć własnego zdania i dowodów na to, że to oni łamią unijne traktaty?

Była we wtorkowej dyskusji w PE o Polsce jakaś merytoryka? Żadnej, a na nasze zarzuty wobec Unii, która zrobiła z Polski „chłopca do bicia”, nie padły żadne merytoryczne odpowiedzi. To dla nich, europosłów, za trudne, oni idą jak stado baranów za swoim bacą, a tymi bacami są m.in.. w/w. Ale, kto tak naprawdę dał „zlecenie na Polskę”, bo, komu dał, to raczej jasne. Unijna finansjera(?), chyba nie, przecież na nas zarabiają, politycy, przecież im, to „rybka”, kto tu rządzi, a może …. no właśnie, jak nie oni, to, kto? Wychodzi na to, że tęczowe towarzystwo odnosi kolejne sukcesy w polityce, że mając tam „swoich” i aż takie wpływy, chcą dla siebie jeszcze większych przywilejów, jeszcze więcej praw, które ze swojej istoty im się nie należą. Z jakiego powodu się nie należą? Z bardzo prostego i oczywistego, ich genderowa ideologia mówiąca, że mężczyzna może być kobietą i na odwrót, że pary jednopłciowe mogą tworzyć małżeństwa, adoptować i wychowywać dzieci, że mamy kilkadziesiąt płci, itd., itp., jest tak bzdurna i prowadząca świat w ciemny zaułek, z którego, jeżeli świat weń wdepnie, nie będzie wyjścia. Mamy świadomie brnąć ku zagładzie?

No i na koniec, dlaczego właśnie takie „zlecenie na Polskę”, wstrzymywanie należnych nam unijnych funduszy, które ma być dla nas dokuczliwe finansowo? Bo „onym” już tylko to zostało, przekupstwo, jawne, ordynarne przekupstwo, które ma skusić Polaków, „by wybrali, kogo trzeba”, a skoro tego nie potrafią, to, by wychodzili na ulice, wzniecali burdy, rozwalali polskie sądy, podważali wyroki sądowe, zasiewali chaos, który ma wymusić zmianę rządu. To są te demokratyczne i praworządne metody UE, PE, KE i unijnych sądów podporządkowywania sobie państw, dla których doktryna lewicowo-liberalna nie jest tą jedyną do przyjęcia?

Wczoraj Węgry, dzisiaj Polska, a jutro? Ciekawe, czy rozpoczynające się spotkanie Rady Europejskiej coś nowego do wiadomej sprawy wniesie. Najwyższa pora na to, by premierzy i prezydenci poszczególnych państw zainteresowali się tym, w jakim kierunku UE zmierza, czy to jest zgodne z ich wyobrażeniami i, czy godzą się na to, by unijni urzędnicy przewracali do góry nogami ich systemy prawne, porządek polityczny, życie społeczne. Takiego przyzwolenia na mieszanie się UE w wewnętrzne sprawy niezawisłych państw traktaty unijne nie zawierają, najwyższa pora przypomnieć to unijnym decydentom.


Lubię to! Skomentuj131 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka