25 obserwujących
409 notek
613k odsłon
  2117   11

„Praworządność Obywatelska”

Słuchając ostatnio posłów opozycji, a szczególnie Platformy Obywatelskiej, pomyślałem, że ta partia powinna zmienić swoją nazwę na „Praworządność Obywatelska”. Powód tej propozycji jest całkiem oczywisty, każde wystąpienie przedstawiciela PO, niezależnie od poruszanego tematu, prowadzi do robienia tzw. wrzutek mówiących o rzekomym łamaniu praworządności przez polskie władze. Czy w dyskusji będzie poruszana wojna na Ukrainie, czy kłopoty z klimatem, czy szalejącą inflacja na całym świecie, itp., itd., to prędzej, czy później i tak pada koronny argument przeciwko PiS, bo … „praworządność”.

Na opozycji między partiami toczy się bój o przywództwo, każda chce być tą najważniejszą, która ma poprowadzić opozycję do zwycięstwa nad PiS. Szczególnie nakręca tę walkę Donald Tusk, który w ten sposób chce podkreślić swoją i swojej partii rolę. Tusk musi się czymś wykazać przed partyjnymi masami, że, po pierwsze: zasługuje na bycie szefem PO, choć wcale nie jest to takie oczywiste, a po drugie: musi podtrzymać w PO przekonanie, że jest najważniejszą opozycyjną partią, co było głównym przesłaniem jego powrotu. R.Trzaskowski depcze Tuskowi po piętach w dążeniu do partyjnego przywództwa, czego Tusk stara się nie zauważać, choć wyraźnie to widać, mimo, że najbliższe otoczenie obu rywali stara się tę rywalizację maskować, by udowadniać, że partia jest jednością. Obie partyjne frakcje wykorzystują w publicznych dyskusjach rzekome łamanie w Polsce praworządności, bo „elity” PO ciągle nie mają nic więcej swojemu krajowi do zaoferowania, niż bezmyślne zwalczanie PiS. Pozostałe partie opozycji, choćby nie chciały, przyłączają się do oskarżania PiS o to „łamanie praworządności”, bo przecież nie chcą być gorsze od w/w dwóch rywali w dążeniu do przywództwa nad polską opozycją. Więc naparzanie się „praworządnością” w polskiej polityce trwa, a ubaw z tego mają nasi sąsiedzi ze wschodu i zachodu, tylko, że opozycyjne „elity” nie zdają sobie z tego sprawy, jak bardzo podkopują w ten sposób dobrą opinię o Polsce, jaka zaczęła się wreszcie za granicą pojawiać.

W ubiegłym tygodniu w mediach elektronicznych (radio, TV, Internet) „produkowali się” przedstawiciele opozycji (pani była sędzia Barbara Dolniak (KO) – TOK FM, pan Bogusław Liberadzki (SLD?)– TOK FM i TVP, pan Marcin Kierwiński (PO)- TOK FM i radio24.pl, red. Jacek Żakowski i jego „trzódka” – TOK FM, i wielu, wielu innych, których przepraszam, ze z nazwiska ich nie wymieniam, a mottem przewodnim w ich wypowiedziach, niezależnie, o co ich pytano, było, „bo praworządność. W/w państwo wykazywali się niebywałą troską o to, czy aby KE i jej szefowa nie zechcą się pośpieszyć i nie zatwierdzą wreszcie polskiego KPO, co, o zgrozo, mogłoby spowodować wypłatę należnych nam i bezpodstawnie wstrzymywanych funduszy europejskich. Pan Trzaskowski nawet zdążył się pochwalić, że po rozmowie z szefową KE miał obiecane, że KE postawi Polsce nowe warunki do zatwierdzenia, co powinno dalej wstrzymywać wspomniane wypłaty. Pan Liberadzki udowadniał, że „praworządność” rzekomo opisana w traktatach jest dalej łamana, więc wypłat na razie być nie powinno. Pan Kierwiński oskarżał polski rząd o putinowskie metody rządzenia, to jego ulubione motto, oczywiście o łamaniu praworządności też nie zapomniał. Pani była sędzia podkreślała deprecjonowanie w Polsce funkcji niezależnego sędziego, choć dobrze powinna wiedzieć, że najskuteczniej robią to ci sędziowie, o których „martwi się” cała opozycja, a którzy podważają właściwości powołania innych sędziów odmawiając im prawa do bycia sędziami. A red. Żakowski i jego „trzódka” swoim „autorytetem” podkreślali wszystkie te i im podobne brednie, że są właściwe, słuszne i KE nie powinna się tak spieszyć z zatwierdzeniem KPO, „bo praworządność”.

Istny „cyrk na kółkach” z tą „praworządnością”, która pokazuje, jak politycy i wszelkiej maści celebryci potrafią uzasadniać, że ważniejsze są życzenia „obcych”, niż interes ich własnego kraju i jego obywateli. To tacy nowi intercjonaliści, którzy wolą śpiewać „Marsyliankę”, lub „Odę do młodości”, niż hymn własnego kraju.

To, że ci w/w opozycjoniści próbują wmówić sprzyjanie Wielkiemu Bratu ze Wschodu tym, którzy najbardziej temu Bratu się sprzeciwiają, a prawdziwych sprzymierzeńców agresora (Niemcy, Francja, Włochy, Austria i nie tylko) zdają się nie zauważać, to już tylko pokłosie bezmyślnej walki, jaką toczą z polskim rządem od 2015r. I wszystko tylko dlatego, że tamte i następne wybory wygrywali nie ci, co potrzeba. Bo przecież „właściwa praworządność” w Polsce będzie tylko wówczas, jak rządzić będą lewaccy liberałowie, czyli dokładnie te polityczne frakcje, które do obecnej sytuacji na Ukrainie się przyczyniły. „Praworządności Obywatelska” zwariowałaś, czy co?


Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka