samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
429 notek
645k odsłon
  934   2

Czy feminizm jest wymysłem szatana?

 Za tysol.pl: „Feminizm to oszustwo. Kilka lat temu byłam wściekłą, niebieskowłosą feministką. Kiedyś wierzyłam, że męskie uprzywilejowanie jest realne i że jestem ofiarą luki płacowej-wyjawiła Shannen Michaela, która dała się poznać internautom, jako youtuberka, akrobatka i łuczniczka. W swoim nagraniu przyznała, że dawniej wierzyła, że mężczyźni są szczególnie uprzywilejowani. Gdy poznała „prawdziwe motywy feminizmu”, całkowicie zmieniła światopogląd. – Poprzez filmy i media jesteśmy uczone, że praca dla mężczyzny, wspinanie się po drabinie korporacyjnej i płacenie podatków jest bardziej wzmacniające i wartościowe niż wychowywanie kolejnego pokolenia. Kobiety straciły kontakt z naszymi naturalnymi instynktami miłości, a wskaźniki urodzeń spadają – powiedziała na nagraniu Shannen Michaela.– Zanim kobiety uzyskały prawo głosu, większość z nich była żonami w domu, co oznaczało, że nie pracowały i nie mogły być opodatkowane. Naszym władcom to się nie podobało. Rockefeller zaczął finansować kampanie feministyczne w mediach i w konsekwencji tego ruchu kobiety zaczęły wchodzić na rynek pracy i opuszczać dom. Dzieci były oddzielane od rodziców i wysyłane do szkół finansowanych przez Rockefellera, gdzie były indoktrynowane przez państwo. Wszystko to w ostatecznym rozrachunku zakłóca jednostkę rodzinną w jej rdzeniu – dodała młoda kobieta.”

Dla równowagi, za krtykapolityczna.pl: „Współczesny feministyczny ruch strajkowy narodził się jesienią 2016 roku, wraz z zakrojonymi na szeroką skalę strajkami zorganizowanymi w Polsce i Argentynie i dotyczącymi – odpowiednio – praw reprodukcyjnych i przemocy ze względu na płeć. Szybko rozszerzył się na dziesiątki krajów: w latach 2017–2021 każdego 8 marca odbyło się pięć skoordynowanych ponadnarodowo strajków feministycznych i dni działań.” Krytyka Polityczna nie dodaje, że te polskie feministyczne strajki wzięły się ze zwycięstwa PiS w jesiennych wyborach 2015r, a strajkujące wówczas kobiety robiły tu za pożyteczne idiotki, zgrabnie wykorzystywane przez mężczyzn, do odwalenia „czarnej roboty”, by uruchomić ulicę, w celu realizacji metody „ulica i zagranica”, która miała przywrócić PO do władzy. Podobny manewr powtórzono jesienią 2020r, kiedy na ulicę wyległy rozwrzeszczane dziewczyny, manipulowane prze M.L. Były tam bluzgi najwyższego lotu, nagie biusty, zadymy z policją, niszczenie kościołów, przerywanie religijnych obrzędów i fizyczne ataki na księży i … podziw dla „aktywistek” na liberalnych salonach, także tych unijnych Opłaciło się? „Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle”, ale to musi być specjalny rodzaj kobiet, to muszą być feministki. A, co to jest feminizm?

Za wiki: „Feminizm (łac. femina „kobieta”) – szereg ruchów społecznych i politycznych oraz ideologii, które łączy wspólny cel, czyli zdefiniowanie, uzyskanie i utrzymywanie równości płci pod względem politycznym, ekonomicznym, osobistym i społecznym Feminizm przyjmuje stanowisko, że w społeczeństwach w sposób uprzywilejowany traktuje się męski punkt widzenia, a kobiety są w nich traktowane niesprawiedliwie”

O feminizmie pisze się dużo, często, dlaczego i ja swoją cegiełkę dokładam? Prowadzeniem bloga zajmuję się od lat, to już mój trzeci portal, dwa poprzednie, z różnych przyczyn zamknięto, ale o feminizmie piszę pierwszy raz. Jakby kto pytał, to nie biję żony, moja żona ciągle pracuje (z krótkimi przerwami związanymi z macierzyństwem), czasami robię domowe zakupu, coś w kuchni upichcę, itp., itd. Dlaczego zatem postanowiłem napisać coś o feminizmie, który tak naprawdę mnie „ani ziębi, ani grzeje”? Lubię kobiety, zawsze dobrze czułem się w ich towarzystwie, cenię je i uważam, że spełniają niezwykle ważną rolę w rodzinie. Więc … dlaczego? Bo trudno mi zaakceptować to, do czego niektóre kobiety feminizm doprowadził. Wybujały feminizm przerodził się w kobiecy szowinizm, który wypowiedział wojnę mężczyznom, wszystkim, bez wyjątku. Nieliczni mężczyźni, którzy zaskarbili sobie łaskawość przebywania w towarzystwie feministek, sami nazywają się feministami. Dla mnie feminiści, to pewien rodzaj tzw. pantoflarzy, mężczyzn nadmiernie kobietom uległych, którzy przede wszystkim boją się kobiet.

Feministki tak bardzo zapędziły się w swoim podążaniu za mężczyznami, chcąc ich we wszystkim naśladować, że … wylądowały w klatkach MMA, gdzie okładają się pięściami, kopią, rzucają przeciwniczkami o „glebę”, zakładają „nelsona” podduszając niebezpiecznie, gdzie leje się krew, itd. Nie wystarczył już boks kobiecy, podnoszenie ciężarów, skoki narciarskie, ani piłka nożna? Stadiony na meczach kobiecej piłki nożnej świecą pustkami (polska liga), ale przecież i w sporcie równość musi być i tu. Czy doczekamy czasów, że kobiety wylądują na dole w kopalniach i będą fedrować węgiel, staną przy piecach hutniczych, będą obsługiwać młoty pneumatyczne w pracach drogowych, itp., bo to jeszcze jest zarezerwowane dla mężczyzn? Przywilej wykonywania wymienionych prac wyłącznie przez mężczyzn, nie jest żadnym przywilejem, a troską o zdrowie kobiety, przyszłej matki, której organizm powinien być chroniony przed wpływami, które mogą pozostawić negatywne skutki na jej zdrowiu. Komu to przeszkadzało, że kobiet miały takie ograniczenia, które chroniły ich zdrowie? Czy klatka MMA z kobietami w środku i podniecenie dziennikarzy, którzy takie walki relacjonują, to nie jest wymysł szatana? Przecież mamy XXI wiek, a wracamy do czasów rzymskich, gdzie rozbawiona gawiedź siedziała na stadionach i podniecała się walkami gladiatorów, takimi „na śmierć i życie”.

Skrajny feminizm nie zna granic, jego podstawą nie jest już tylko doktryna wyzwolenia się spod panowania mężczyzn, ale kobieta ma być wyzwolona od jakichkolwiek zasad, które mogłyby ograniczać jej życie. Skrajna feministka, a takie są „aktywistki” tego ruchu, może w dowolnym czasie i na życzenie dokonać aborcji („aborcja jest OK”), nawet z takich powodów, jak zbyt małe (co to znaczy?) mieszkanie, albo, bo ciąża nie była planowana i komplikuje życiowe plany kobiety. To są te prawa „reprodukcyjne” kobiet? („Reprodukcyjne”? Tak to feministki nazywają, a potem się dziwią, że ktoś inny wprowadza do obiegu pojęcie „hodowla ludzi”?) Za takie podejście do aborcji („aborcja jest OK”) GW okrzykiwała feministyczne „aktywistki” kobietami roku, … można, można. Feministki nie muszą prać, gotować, sprzątać, ślęczeć z dziećmi przy odrabianiu lekcji, bo przecież jest jeszcze mąż, dziadkowie, ciotki, wujkowie, płatne opiekunki, żłobki i przedszkola, a feministka „musi się realizować”. Feministka, jakby co, wykopie faceta z chaty, odetnie go od dzieci, albo wręcz przeciwnie, zostawi z dziećmi i pójdzie walczyć o prawa kobiet, (państwo pomoże, bo przecież będzie to „samotna kobieta wychowująca dziecko”). Mieliśmy takie walki na naszych ulicach, wspomniane powyżej, jeszcze raz zapytam, opłaciło się?

Czy feministyczne ruchy doprowadzą kiedyś do tego, że powstaną podobne organizacje wśród mężczyzn i te dwa światy, męski i żeński, zaczną toczyć ze sobą regularne wojny? Czy to wtedy nastąpi przysłowiowy „koniec świata”? A przecież w feminizmie ponoć chodziło tylko o wywalczenie dla kobiet takich samych praw, jakie mają mężczyźni. I czy te prawa rzeczywiście, co do joty, mogą/muszą być takie same? Nie wystarczy mówić o prawach człowieka („kobieta, to też człowiek”), które traktują kobiety i mężczyzn jako równoprawne jednostki, z których składa się całe społeczeństwo, a system prawny tak sformułować, by społeczeństwo normalnie funkcjonowało?


Lubię to! Skomentuj103 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo