Unia Europejska przeżywa kryzys za kryzysem, a to pokazuje, jak daleko urzędnicy tej organizacji oderwani są od otaczającej ich rzeczywistości. Niekorzystna dla większości unijnych państw umowa z organizacją Mercosur, decyzją Komisji Europejskiej została jednoosobowo podpisana 17.01.2026 przez Ursulę von der Leyen, choć rolnicy z niemalże całej UE stanowczo przeciwko tej umowie protestują. Protestują też niektóre państwa UE, ale jest ich zbyt mało, by utworzyć tzw. mniejszość blokującą. Zapowiadało się na utworzenie takiej mniejszości, ale w ostatniej chwili z tej mniejszości wycofały się Włochy, ponieważ dyskretnie przypomniano im, jak bardzo są w UE zadłużone, a długi trzeba spłacać (głównie Niemcom, ale to czysty „przypadek”).
Sama umowa z Mercosur obywatelom unijnych państw nie jest dokładnie znana, ba, nasz minister rolnictwa sam się przyznał, że jej nie przeczytał. Wprawdzie ta umowa jest dostępna na stronach Komisji Europejskiej, w zakładce.pl, na stronach gov.pl Ministerstwa Rolnictwa i w Monitorze Polskim, niby wiadomo, gdzie jej szukać, ale z jej tłumaczeniem na j.polski są pewne kłopoty, giną w tych tłumaczeniach ważne szczegóły, niektórych fragmentów ciągle brakuje, albo są dobrze ukryte, a jej znajomość wśród naszych polityków jest zatrważająco niska. Nie zmienia to jednak faktu, że same założenia tej umowy są bardzo niekorzystne dla UE, szczególnie dla jej rynku rolno-spożywczego. Żywność produkowana przez kraje Mercosuru, w których obowiązują zupełnie inne wymagania, znacznie niższe, niż u nas, co do zasad produkcji roślinnej, stanowiącej główną podstawę żywienia zwierząt hodowlanych, a też cała otoczka produkcji zwierzęcej, w której, m.in., można stosować zakazany u nas hormon wzrostu nie może konkurować z naszym rynkiem rolno-spożywczym na uczciwych zasadach. Grozi nam zatem, że na nasz rynek napłyną znacznie tańsze produkty rolno-spożywcze, ale znacznie gorsze, bo produkowane są wg zdecydowanie niższych kryteriów wymagań jakościowych. Politycy ubijają „biznesy”, my, konsumenci będziemy podtruwani fatalną żywnością, a nasi producenci w branży rolno-spożywczej będą bankrutować jedni po drugich. Za całą sprawą stoi biznes na wielką skalę, w opracowaniach Parlamentu Europejskiego porozumienie UE–Mercosur opisywane jest jako obejmujące obszar odpowiadający za ok. 25% światowego PKB oraz rynek ok. 780 mln konsumentów. Jest o co się bić, tylko, kto na tym zyska?
Organizacja Mercosur skupia państwa Ameryki Łacińskiej: Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj (Boliwia w procesie akcesji Wenezuela jest czasowo zawieszona w Mercosur), ale to też państwa stowarzyszone, nie będące w unii celnej, ale korzystające ze strefy wolnego handlu: Chile, Gujana, Ekwador ,Kolumbia, Peru, Surinam. Po drugiej stronie kontrowersyjnej umowy jest 27 państw UE, w tym oczywiście i nasz kraj. Kto na tym biznesie zrobi „biznes”? Kuluary UE mówią, że znowu … Niemcy. W Europie Niemcy duszą się ze swoją produkcją motoryzacyjną, Chińczycy ze swoimi samochodami i zielona transformacja mocno im tę sprawę skomplikowały. Niemcy nie mają gdzie sprzedawać swoich samochodów, innych produktów technicznych i nie tylko, znaleźli chłonny rynek w Ameryce Łacińskiej, ale problemem jest to, że tamte kraje nie bardzo mają czym płacić za niemieckie dostawy. Znaleziono na to rozwiązanie, to właśnie tanie produkty rolno- spożywcze z tamtego obszaru mają być zapłatą za dostawy z UE, oprócz Niemców pozostałe kraje też tam coś będą wysyłać, ale to znacznie skromniejszy udział, niż ten niemiecki, a za tym idzie podział potencjalnych zysków, jest obawa, że niektóre unijne kraje zdecydowanie na tej umowie stracą. Kuluray unijne mówią jeszcze coś, że ta umowa to w pewnym sensie Nord Stream III, bo to Niemcy będą głównym odbiorcą produktów rolno-spożywczych i będą je dystrybuować na poszczególne kraje. Znowu przypadek, czy z góry zaplanowany biznes pod jedno państwo?
Sprawa Grenlandii. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump jest dla wielu postacią mocno kontrowersyjną, chociażby dla naszych polityków Koalicji Obywatelskiej, ale trzeba uznać, że ciągle to prezydent najpotężniejszego państwa na świecie. USA do niedawna były powszechnie uważane za policjanta, który pilnował porządku na całym świecie. Teraz Chiny i Rosja ze swoim potencjałem militarnym usiłują go z tej roli wysadzić. Póki co do tego jeszcze nie doszło, ale, jeżeli przez problem Grenlandii tak się stanie, to cały świat na tym mocno straci. Co by o obecnej działalności Trumpa nie powiedzieć, to trudno zaprzeczyć faktom, że przez długie lata, od końca IIWŚ, Stany Zjednoczone dużym nakładem własnych kosztów finansowych zapewniały Europie względny spokój, a Niemcom, które formalnie rzecz biorąc są ciągle pod amerykańską okupacją, szczególną ochronę, co pozwalało rozwijać własną gospodarkę. Czy to nie dziwne, że kraj, który przegrał IIWŚ stał się najbogatszym państwem Europy? Jednego Niemcy nie robili, nie chcieli, a i nie bardzo mogli, nie rozbudowywali przemysłu militarnego, mieli przecież zapewniony nad sobą amerykański parasol ochronny w tej dziedzinie. Sojusz militarny NATO, Traktat Północnoatlatycki powstał w 1949, jako międzynarodowa organizacja polityczno-wojskowa, a jej głównym zadaniem była obrona przed ewentualnym atakiem ZSSR i jego państw sojuszniczych, od 1950r zorganizowanych w Układ Warszawski. Traktat jest dosyć krótkim dokumentem zawierającym 14 artykułów, z których najważniejszy jest artykuł 5 stanowiący, że atak na któregokolwiek członka NATO zobowiązuje pozostałych do jego obrony.
Po upadku ZSRR w 1991 i rozwiązaniu Układu Warszawskiego NATO zyskało na znaczeniu, bo głównie na nim polegało pilnowanie porządku regionalnego. Pod koniec lat 90-tych XXw do NATO przystąpiły Czechy, Polska i Węgry, a w 2004 Bułgaria, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia, a w 2009 Albania i Chorwacja. Stany Zjednoczone ponosiły w związku z tym coraz większe nakłady finansowe na utrzymanie NATO, a wiele państw wymigiwało się od tego, by wnosić do kasy sojuszu obowiązujące nakłady finansowe ustalone w Traktacie na 2% własnego PKB, negatywnym przykładem są tu … Niemcy, którzy ledwie przekraczały 1% swojego PKB. Po objęciu pierwszej prezydentury Donald Trump zapowiedział, że zasady finansowania NATO muszą być dotrzymywane i że od tej reguły nie może być żadnych wyjątków. Polska, chyba jako pierwszy kraj zapowiedziała, deklaracją złożoną przez prezydenta Andrzeja Dudę podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce, w maju 2017r, zwiększania własnych nakładów finansowych na zbrojenia ponad wymagane 2%, a obecnie przekraczamy już 4%. Przynajmniej w tej sprawie nasze dwa obozy polityczne, rządzące Polską przemiennie, stojące jednak po przeciwległych stronach politycznego sporu, zdają się być zgodne. Polska leżąca tuż przy granicy działań wojennych (Ukraina-Rosja) nie ma innego wyjścia musi się zbroić i musi podtrzymywać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, najsilniejszego członka NATO. Zabiegamy skutecznie, dzięki dobrym relacjom między Prezydentem Karolem Nawrockim, a Prezydentem Donaldem Trumpem o to, by na terytorium Polski znajdowała się baza wojsk amerykańskich i aby nie doszło do redukcji ilości żołnierzy w tej bazie, co dzieje się w innych państwach sojuszu. Można się dziwić, że w tej sytuacji przedstawiciele obozu rządzącego i ich zwolennicy pozwalają sobie na ciągłe krytykowanie amerykańskiego Prezydenta, m.in. skutkiem czego do tej pory nie mamy ambasadora w USA.
Sprawa przynależności Grenlandii mocno komplikuje sytuację polityczną w regionie, w Europie i na całym świecie. Grenlandia jest terytorium autonomicznym pod patronatem Danii, co nie znaczy, że należy do Danii. Przynależność terytorialna Grenlandii jest mocno skomplikowana, była kiedyś pod jurysdykcją Stanów, a teraz Trump chce powrotu do tamtej sytuacji. Powód takiego stanu jest jasny, wobec skomplikowanej sytuacji międzynarodowej i konieczności zapewnienia bezpieczeństwa Europie (głównie UE + kilku państwom stowarzyszonym) wojska amerykańskie muszą stacjonować
to tylko moje opinie, nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania _ komentarze: pisz co chcesz, ale bez inwektyw i wulgaryzmów, za to zalicza się wypady
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka