samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
429 notek
645k odsłon
  564   3

Reparacje wojenne od Niemiec to także test na bycie Polakiem

Za przyczyną PiS pojawił się 1 września dokument, który od dawna był wyczekiwany, „Raport o stratach wojennych Polski w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w latach 1939 – 1945”. Ten Raport jest spełnieniem tego, do czego polski Sejm zobowiązał polityków swoją uchwałą z … 2004r, kiedy to jeszcze rządziła lewica, a cały Sejm jednogłośnie za ową uchwałą głosował. Wtedy domagał się odszkodowania od Niemiec, w swoim sejmowym wystąpieniu, sam D.Tusk. Co przez minione osiemnaście lat takiego się stało, że nagle politycy opozycji, lewicy, PO, a nawet PSL, zmienili zdanie i doszukują się jakichś racji po stronie niemieckiej, która twierdzi, że sprawa dano jest zamknięta, a Polsce żadne odszkodowania się nie należą?

O Raporcie, od chwili jego ogłoszenia jest głośno, nie tylko w Polsce, odzywają się przede wszystkim Niemcy, inne europejskie państwa, a nawet i te leżące poza Europą. Wrażenie musi robić kwota, jaką Polska chce od Niemiec wyegzekwować, to 6,22 bln zł, (dokładnie, 6 bilionów 220 mld 609 mln zł, w przeliczeniu, to 1 bilion 532 miliardy 170 milionów dolarów) Raport został przedstawiony na Zamku Królewskim w Warszawie przez Arkadiusza Mularczyka przewodniczącego Rady Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, a był opracowywany (za rmf24.pl) przez zespół ok. 30 naukowców - historyków, ekonomistów, rzeczoznawców majątkowych - oraz 10 recenzentów. Raport składa się z trzech tomów, I - opis strat materialnych i niematerialnych, II – dokumentacja fotograficzna, III – lista miejsc zbrodni popełnionych na polskich obywatelach. Szczegóły o tym, co Raport zawiera są opisywane w prasie, omawiane na różnych forach i nagłaśniane przez wszystkie media, można się z nimi szczegółowo zapoznać, trzeba tylko chcieć to zrobić. Totalnej opozycji wyraźnie tego zrobić się nie chce, woli przyjmować proniemiecką postawę i twierdzić, że pomysł PiS-u jest bezsensowny. Nasza opozycja kolejny raz dowodzi, że oprócz uprawiania antypisowskiej propagandy nie ma nic społeczeństwu do zaoferowania nie pamięta już nawet o tym, że jakiś czas temu sama podobne cele sobie wytyczała. Dobrym przykładem takiego zachowania jest D.Tusk, który wyraźnie zaczął zmieniać front wobec Niemiec, co do reparacji wojennych (i nie tylko), od kiedy został od tych Niemiec mocno uzależniony. Ale, czy pozostali politycy muszą się w to pakować, że negują polska rację stanu, która każe domagać się tego, co Polsce się należy?

Kiedy przysłuchuję się debatom politycznym od dwóch/trzech dni, to nie mogę się nadziwić inwencjom opozycji, która wylicza, czego to PiS nie zrobił, a teraz porywa się na niemożliwe, bo chce od Niemiec wyegzekwować odszkodowania, które, również wg opozycji, Polsce się nie należą. A, dlaczego się nie należą? Bo, w 1953r polski rząd rzekomo zrzekł się reparacji wojennych na rzecz ZSRR, który, z tego, co im mieli zapłacić Niemcy miał Polsce oddać należną jej część. To był polski rząd? Niezależny? Zostały po tej decyzji jakieś niepodważalne dokumenty, że Polska tę decyzję podjęła dobrowolnie? I kto o tym mówi? Lewica, która chce być ważną w Polsce siłą polityczną? Ta sama lewica, która w 2004r domagała się wypłaty odszkodowań? Ta sama PO, która teraz uznaje, że sprawa jest beznadziejna, że nie powinniśmy obrażać Niemców, bo … to oni nas obronią przed Putinem? Niemcy już obronili przed Putinem Ukrainę, chcemy podzielić los naszego wschodniego sąsiada? Argumentem niektórych (radio TOK FM, piątkowe popołudnie i red prowadzący, goszczący korespondentkę z Berlina), jest twierdzenie, że to pokolenie Niemców, które teraz tam żyje, ma niewiele wspólnego z tamtym okresem IIWŚ, wiec, dlaczego to oni mieliby płacić Polsce odszkodowania? Korespondentka, tłumaczka wielu dokumentów międzypaństwowych, krążących między Warszawą, a Berlinem, na pewno nie zwolenniczka PiS, tłumaczy panu redaktorowi, że dobra skradzione Polsce stale tam ( w Niemczech) są, że majątki zbudowane m.in. niewolnicza pracą Polaków, też tam są, że ktoś to wszystko dziedziczy, więc … ? Pan redaktor jakby nie rozumiał tych argumentów, bo ciągle miał wątpliwości, bo Niemcy, to nasz ważny partner gospodarczy, że, to duże i silne państwo, nasz sąsiad, a teraz wojna na wschodzie, itd., itp. To argumenty dokładnie w takim samym stylu, jak te, które mówią, że Polsce fundusze z KPO się nie należą. Polak ma być ciągle na kolanach i prosić o to, co mu się należy? W sprawie KPO nie chodzi o żadną praworządność, o żadną sprawiedliwość i nie chodzi o żadnych niezależnych sędzi, do żadnego kraju nie stosowano takich kryteriów, bo UE nie ma takiego prawa, by w te sprawy się mieszać, ale do polskich wewnętrznych spraw można się mieszać? Unijni decydenci robią to w otwarty sposób, mówią, zmienicie rząd, KPO uruchomimy. Jawna korupcja(?), którą unijna „praworządność” ponoć zwalcza? To samo podejście do reparacji wojennych ma nasza opozycja, co do należnych nam funduszy europejskich, którymi rządzi UE, ale tak naprawdę „niemiecki pan”, któremu nie powinniśmy się narażać?

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka