samo życie
nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania
27 obserwujących
429 notek
645k odsłon
  204   1

Jacek Kurski … propagandę trzeba umieć robić

Jacek Kurski uwolnił się od TVP (albo TVN od niego) i na razie nikt nie wie, jak zostanie zagospodarowany. Szkoda by było i zapewne tak się nie stanie, żeby Kurski zupełnie odciął się (czy, by go odcięli) od mediów publicznych, mimo jego pewnych wad, o czym za chwilę. Co by nie powiedzieć, Kurski, jak dostaje jakieś zadanie, to jest skuteczny w jego wypełnianiu. Zbliżają się wybory parlamentarne i nie wyobrażam sobie, by kampania wyborcza mogła odbyć się bez udziału byłego szefa TVP. O skuteczności Jacka Kurskiego, w radzeniu sobie z przeciwnikami politycznymi, mogliśmy się przekonywać niejednokrotnie, chociażby w jego pamiętnych dysputach z byłym posłem PO, Stefanem Niesiołowskim. Od wtedy pojawiło się powiedzenie, że Kurski to „buldog PiS”, który z Niesiołowskim sobie dobrze radził, czego nie można było powiedzieć o innych adwersarzach gościa z PO, specjalisty „od szczawiu i mirabelek”, a faktycznie uniwersyteckiego profesora od owadów. J.Kurski ma to do siebie, że w politycznych dyskusjach (i nie tylko) nie daje się wybić z poruszanego przez siebie wątku, nie straszne mu epitety rzucane przez jego adwersarzy, bo on zawsze znajdzie na nie należytą odpowiedź. Co się zatem stało, że Kurski musiał odejść?

Dlaczego Kuski zniknął z TVP, tego nie wiem, ale, kiedy oglądałem jego zapowiedź oficjalnego otworzenia kanału na Mierzei Wiślanej pomyślałem sobie, że to już może przeważyć szalę, że to już za dużo tego ciągłego promowania własnej osoby i, że ktoś tam na górze może tego nie zdzierżyć i zechce z tym zrobić porządek. Miałem zamiar napisać parę słów o tym wystąpieniu, ale już nie raz pisałem krytyczne teksty pod adresem prezesa TVP J.K., tym razem uznałem, że jednak sobie odpuszczę. No i, … mam czyste sumienie, że to nie przez mnie się stało, co się stało. Płakał po Kurskim nie będę, ale …. trochę szkoda, bo za jego rządów TVP była na pewno bardziej politycznie urozmaicona, niż to za jego poprzedników bywało. Jak było wcześniej? A jak jest teraz w TVN? Tak samo, jak kiedyś było w TVP, propaganda leciała tylko w jedną stronę, Żakowski, Lis, Tadla, Lewicka, Kraśko, itd i ich goście, np prof. Markowski ze swoją asystentką, wówczas nieodłączną, teraz częstą „gościnią” w TOK FM (gdzie wspomniane towarzystwo, nieco okrojone, dalej uprawia jednostronną propagandę), lecieli po „liberalnemu” non stop, a adwersarzy mieli „jak na lekarstwo. To nie była propaganda ówczesnej TVP, rzekomo „niezależnej” telewizji publicznej? A może to i dobrze, że widomo, kto rządzi w publicznych mediach? Media publiczne rządowe były zawsze, dla jasności sprawy to i lepiej, by było jasne, kto za nie odpowiada.

Wróćmy jednak do Jacka Kurskiego. Dlaczego Kurski miałby pójść do TVN? TVN stracił nie tak dawno szefa programowego Edwarda Miszczaka, pojawiła się tam jego następczyni, ale nic konkretnego w samej stacji nie zmieniła, a przydałoby się zmienić tam wiele. I Kurski by się tam przydał. Pewnie wziąłby się z TVN-owskie Fakty, by wlać w nie trochę prawicowego dziegciu, a przede wszystkim postawiłby na nieco ambitniejszą rozrywkę. Nie, nie, nie żebym od razu się domagał Zenka w TVN-ie, choć i tu pewnie miałby swoich widzów, jak i całe Disko-polo, wszak to dyskotekowo-weselna muzyka jest, ale, może wreszcie TVN by powtórzył koncert z sopockiego Top Festiwal, szczególnie z jego drugiego dnia, a ja mógłby obejrzeć krótki występ pewnego artysty, który, acz bez żadnej nagrody, otrzymał w Sopocie największe owacje (pisałem o tym ….). No i może Kurski naprawiłby swój błąd, że nie zakontraktował w TVP transmisji z tenisowych potyczek Igi Świątek, może by w TVN-ie to jakoś załatwił, wszak jedna ze stacji właściciela TVN-u ma na te mecze wyłączność. A co na takim przejście zyskałby sam J.Kurski? Może nauczyłby się pewnej skromności, mniejszego „parcia na szkło” i nagłaśniania swoich spraw rodzinnych, które mediów powinny unikać, jak ognia, (co najwyżej zostałyby mu tzw. „ścianki”, na których pojawiał się i Miszczak). W TVN-ie Kurski mógłby spędzić krótki czas, poustawiałby tam, co potrzeba i wrócił do … , bo wybory się zbliżają, a w takiej sytuacji lepiej mieć go po swojej, czyli prawicowej stronie.

Na koniec jeszcze mała dygresja. Dziennikarze, a i Kurski, to przecież też dziennikarz, nie mają ostatnio dobrej prasy, a może lepiej, passy. Kraśko, Lis wcześniej, a teraz Najsztub, padli z ręki swoich szefów, którzy uznali, że panowie mocno się rozhasali w swojej niezależności uznając, że im wolno więcej, co ewidentnie ich firmom szkodziło. Teraz podobnie „zaprodukowała się” Kazimiera Szczuka, od dłuższego czasu w mediach nieobecna, ale jej „debiut po powrocie”, w rmf24.pl raczej się nie udał. Pani K.Sz. najwyraźniej zapomniała, na czym polega rola dziennikarza, w tym wypadku dziennikarki, która chce z zaproszonym gościem przeprowadzić wywiad. Szczuka powinna przenieść się do TOK FM, gdzie Najsztub właśnie zwolnił swoje miejsce, tam się zaprasza gości, którzy prowadzącym różne programy nie sprawiają kłopotów.


Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura