julian olech julian olech
473
BLOG

Donald Tusk, "chodząca katastrofa"

julian olech julian olech Donald Tusk Obserwuj temat Obserwuj notkę 11

Za O2 z 9.02.: „Wpis Donalda Tuska, w którym krytykował odrzucenie przez kongres ustawy łączącej wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu z restrykcjami imigracyjnymi, odbił się szerokim echem. Zareagował na niego m.in. Nile Gardiner, były doradca Margaret Thatcher. Nazwał polskiego premiera "chodzącą katastrofą". Lista zarzutów była długa. Donald Tusk wyraził swoją ocenę dla decyzji amerykańskich Senatorów za pośrednictwem portalu X. "Ronald Reagan, który pomógł milionom z nas odzyskać wolność i niepodległość, musi dziś przewracać się w grobie" - napisał szef polskiego rządu. Dodał też, że kongresmeni powinni się "wstydzić". Wpis polskiego premiera wywołał lawinę komentarzy za oceanem. Do słów polskiego premiera odniósł się m.in. Nile Gardiner, były doradca brytyjskiej pani premier, który obecnie współpracuje z waszyngtońskim think tankiem Heritage Foundation. Gardiner poświęcił Tuskowi nie jeden, ale kilka swoich wpisów. Jako osoba, która pracowała dla Margaret Thatcher, uważam, że Reagan zdecydowanie potępiłby antydemokratyczne posunięcia podejmowane przez rząd Tuska w Polsce, w tym wsadzanie do więzień polityków opozycji/zamykanie stacji telewizyjnych. Żelazna Dama też byłaby przerażona - napisał Gardiner w jednym z nich. Na tym były doradca Margaret Thatcher, nie poprzestał. Zarzucił Tuskowi, że ten nie tylko "nie rozumie dyplomacji ani demokracji", ale także wykazał się pogardą zarówno dla części amerykańskich senatorów, jak i "narodu amerykańskiego".

W kolejnym wpisie Gardiner nazwał Tuska "chodzącą katastrofą" zarówno dla Polski, jak i relacji między naszym krajem a Stanami Zjednoczonymi. Pokusił się również o stwierdzenie, że polski premier nie będzie mile widziany w Białym Domu, kiedy opuści go obecny prezydent Joe Biden.”

Na wpis Donalda Tuska w języku angielskim w czwartek odpowiedzieli niektórzy politycy Partii Republikańskiej. "Nowy przywódca Polski aresztuje przeciwników politycznych, a bezpieczeństwo swojego kraju zawdzięcza dzięki mojej hojności. Tusk mógłby rozważyć okazanie pewnego uznania lub chociaż złagodzić własne autorytarne impulsy" - napisał na Twitterze James David Vance, senator GOP ze stanu Ohio.

W sukurs koledze z partii poszedł Marco Rubio. "Drogi Premierze, czy możemy zacząć wysyłać do pańskiego kraju co miesiąc 300 tysięcy migrantów, którzy nielegalnie przedostają się do Ameryki? Naprawdę pomogłoby nam to uporać się z inwazją na nasz kraj i znacznie przyczyniłoby się do przyjęcia ustawy pomocowej, którą mamy zatwierdzić" - napisał były kandydat w prawyborach”

Tyle zachodnich doniesień o niezwykłych umiejętnościach Donalda Tuska, który rzekomo potrafi dogadywać się z politykami światowego formatu. Dzisiaj Tusk jest w Paryżu, stamtąd pojedzie do Berlina, a w obu tych miejscach ma zabiegać o reaktywowanie trójkąta weimarskiego, porozumienia miedzy Polską, Francją i Niemcami, na którym wg niego powinna opierać się militarna potęga UE. Tym razem Tusk tego nie powiedział, ale znacznie wcześniej, bo już kilka lat temu, jasno wyłożył to Radek Sikorski, jego bliski współpracownik, że to Niemcy mają być największą potęgą militarną w Europie i mają wziąć europejskie sprawy w swoje ręce, co miałoby im umożliwić, przy wsparciu pozostałych dwóch państw, zostanie, co najmniej, równorzędnym partnerem dla USA. Proniemieckość Tuska wyłazi kolejny raz, jedzie on najpierw do Francji, by potem odwiedzić Niemcy i tam uzgodnić dalsze działania, które zaakceptuje Berlin. Tusk atakuje Trampa, być może przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, za to, że Tramp znowu przypomina członkom NATO o ich obowiązku, wynikającego z postanowienia tej organizacji (2014r), czyli roku agresji Rosji na Ukrainę, by jej członkowie wydawali na własne zbrojenia min. 2% budżetu swojego kraju, czego Niemcy dotąd nie przestrzegali. Tusk „podskakuje” do naszego najważniejszego koalicjanta, choć chyba wie(?), że bez NATO i militarnego zaangażowania USA Europa jest z góry skazana na porażkę w razie militarnej konfrontacji z Rosją. I na nic zdają tu się zapewnianie Tuska, że NATO jest ważne i dodawanie, że bezpieczeństwo Europy powinny zapewnić sobie państwa europejskie nie oglądając się na sojusznika zza oceanu. Państwa europejskie mają różne interesy, często całkiem rozbieżne, co pokazuje m.in. ich stosunek do wojny w Ukrainie i trudno sobie wyobrazić, że zaakceptują przywództwo, któregokolwiek z nich, któremu podda się cała reszta.

Donald Tusk w swoim zadufaniu jest przekonany, że światowi politycy będą chodzić na jego pasku, tak, jak to czynią jego współpracownicy z koalicji 13 grudnia. Tusk pewnie sobie wyobrażał, iż to, że wybrał sobie na kreatora kultury podpułkownika SOP, który zarządza tym ministerstwem wg esbeckich metod, że ministrem sprawiedliwości jest prawnik, omc prof. prawa, który prawo ma w „głębokim poważaniu”, że „ministrą” oświaty, jest pani, która bardziej pasuje na komisarza komsomolskiej organizacji i ustawia szkolnictwo wg własnej, lewackiej orientacji, że to wszystko przejdzie niezauważone nie tylko w naszym kraju, ale też, że na takie metody rządzenia krajem przymkną oko zachodni politycy. Tusk najwyraźniej chce sprawić, by wszyscy uważali, że to, co działo się z Polską w latach 2014 – 2023 działo się bez jego udziału, choć wszyscy wiedzą, że przez pięć lat był szefem RE (2014-2019), przez kolejne trzy lata (2019-2022) przewodził największej frakcji politycznej EPL w Parlamencie Europejskim, do polskiej polityki wrócił już w 2021r. W tych dziewięciu latach zapadały w UE najważniejsze decyzje w sprawie migracji, przyszłości energetyki, ochrony klimatu, stosunku UE do Rosji i jej agresji na Ukrainę i wielu innych ważnych sprawach, w tym, stosunku UE do polskiego prawicowego rządu. Tusk przez lata blokował, on i jego zwolennicy, nie tylko ci z Polski, wypłaty z unijnych funduszy należnych nam kwot, naśmiewał się z polskich żądań wypłaty przez Niemcy należnych nam odszkodowań, za zniszczenia z przez nich spowodowane w naszym kraju w latach 1939-1945, a przy tym zapewnia, że dobro Polski leży mu na sercu. D.Tusk rzekomo walczy z nepotyzmem, co zapowiadał w kampanii wyborczej, wywalił za to z pracy ledwo co zatrudnioną w jednym z ministerstw córkę Róży vT, a przy tym włącznie wskutek jego decyzji w sejmie znaleźli się: R.Giertych, jego prywatny obrońca i chociażby Kołodziejczak, lekko niedouczony wiceminister rolnictwa, który miał rozładowywać protesty rolnicze, a, zdaje się, że tylko je podsyca.

To wszystko razem wzięte daje obraz Donalda Tuska, jako nowego/starego premiera Polski, że taki premier, to „chodząca katastrofa”, nie tylko dla Polski. 


to tylko moje opinie, nie oceniam ludzi, opisuję ich publiczne zachowania _ komentarze: pisz co chcesz, ale bez inwektyw i wulgaryzmów, za to zalicza się wypady

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka