16 obserwujących
180 notek
194k odsłony
344 odsłony

PO - Rzeczpospolita Babska? Ten numer nie przejdzie

Wykop Skomentuj

Jesteśmy po konwencjach wyborczych głównych partii pretendujących do zwycięstwa w nadchodzących wyborach. Najważniejszą partią opozycyjną jest ciągle Platforma Obywatelska, która próbuje zmienić swoją, dosyć już skompromitowaną nazwę, na Koalicja Obywatelska, choć ten rzekomy koalicjant, to tylko resztki niewchłoniętej przez PO partii Nowoczesna.pl. Otóż PO wywinęło numer, bo było to w ostatniej chwili przed zamknięciem zgłoszenia list wyborczych, kiedy na miejscu Grzegorza Schetyny postawiono na wicemarszałek sejmu, Małgorzatę Kidawę-Błońską. Ponadto PO dokonała nominacji pani marszałek na przyszłego premiera, nie uzgadniając tego z potencjalnymi koalicjantami. Takie działanie podsumował szef SLD mówiąc, że o premierze będzie się rozmawiać, jak powstanie koalicja partii opozycyjnych, które zdobędą, jak zdobędą, większość parlamentarną. To bardzo odległa przyszłość, tym bardziej odległa, że nowo objawiona kandydatka na premiera zaprosiła do przedstawienia programu wyborczego wyłącznie swoje koleżanki, zupełnie pomijając partyjnych kolegów. Program zaprezentowany przez te panie sprowadzał się do tego, co już wcześniej słyszeliśmy, nic z tego, co dał PiS nie zabierzemy, a wiele dodamy no i damy wolność, by znowu było: "róbta, co chceta", szczególnie dla kobiet. Czyżby była to zapowiedź "babskich rządów"? Szkoda, że panie nie podały, skąd na swoje pomysły wezmą kasę, chyba, że są przekonane, że kasę będą dostarczać mężczyźni, a one nie muszą sobie tym zaprzątać głowy. Jeżeli tak, to ich rządy są tak samo realne, jak realne jest zrównywanie wynagrodzeń mężczyzn i kobiet, co jest częścią programy wyborczego PO-KO. Od lat słyszymy o tym wyrównywaniu zarobków kobiet i mężczyzn, ale jakoś nie podaje się tych przykładów nierówności w wynagrodzeniach, które by uzasadniały ich wyrównywanie.

Przez wiele lat pracy i nie zauważyłem, by na tych samych stanowiskach, przy tych samych obowiązkach, kobiety zarabiały mniej niż mężczyźni. Przez wiele lat byłem projektantem w budownictwie przemysłowym, a tu zarobki zależały od tego, co projektant zrobił i sprzedał, a płeć nie miała tu żadnego znaczenia. Kiedy przeszedłem do pracy w nadzorze nad sprzedażą i realizacją wspomnianych obiektów, to zauważyłem jedną prawidłowość, pracujące tu panie po 8 godzinach pracy wracały do domów, a panowie z reguły pracowali po 10, czy 12 godzin. Czy w takim przypadku płaca mężczyzn i kobiet ma wynosić tyle samo? Kiedy trzeba było jeździć w delegacje, a jeździło się często, to jeździli przed wszystkim mężczyźni, czasami nie było ich w firmie i domu przez wiele dni, czy oni mieli zarabiać tyle samo, co ich koleżanki pracujące po 8 godzin? Czy znane są przykłady, by np. pani w bankowym, czy pocztowym okienku zarabiała mniej, niż jej kolega, który siedział w okienku obok? Czy lekarz w przychodni zarabia więcej, niż jego koleżanka z gabinetu obok?
Gadanie dzisiaj o nierównościach w zarobkach, to czysto feministyczny wymysł. Takim samym wymysłem jest domaganie się równego dostępu do wyższych stanowisk dla kobiet, bez podkreślania, że ten dostęp jest uzależniony przede wszystkim od umiejętności i kwalifikacji. Tego samego brakuje w polityce, a PO na siłę próbuje to zmieniać. No chyba, że akurat w tej partii panowie kompletnie zawiedli, co zresztą pokazują wystąpienia czołowych polityków PO, ale to jeszcze nie znaczy, że całym krajem mają rządzić kobiety z Platformy. Rządzenie krajem, to zbyt poważna sprawa, by o tym, kto te rządy będzie sprawował decydowały jakieś feministyczne parytety. 

Panie  z PO-KO na konwencji tak kusiły obietnicami, które miałyby nas uszczęśliwić, że mimowolnie przypomina się historia Adama i Ewy, a wiadomo, czym to się skończyło.



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka