Ostatnio trafiłem na zabawny obrazek. "Udowadniał" on, że piłkarz Lewandowski to agent Putina. Rozumowanie było dość proste. Mamy zdjęcie, na którym Lewandowski podał rękę Nawrockiemu, ten zaś podał rękę Orbanowi więc... sprawa jest prosta. Obrazek ten oczywiście miał na celu pokazać absurd dzisiejszej narracji Uśmiechniętego Populizmu w sprawie tzw. "rosyjskich agentów". Tyle że niestety to jest skutek, który chciał osiągnąć Tusk i jego medialne cyngle. Od poczatku chodziło tylko o ośmieszenie tego tematu.
Odwołując się do obecnych przykładów. Giertych czy Czarzasty, z ich oczywistym umorzeniem, jak się tylko da, w rosyjskie pieniądze oraz układy z ludźmi Putina, nie przekonają nikogo, poza najdurniejszymi z Silnych Razem, że są krystalicznie czyści. Przetrwają, jeśli samo oskarżenie o rosyjskie wpływy stanie się absurdem. Podobnie zresztą Tusk, Stróżyk i im podobni. To się im właśnie udało, i tego smutnym przykładem jest opisywany obrazek.
Putin z Tuskiem mogą wspólnie otworzyć szampana. Czarzasty z Giertychem podać swoim rosyjskim znajomym kawior. A Dukaczewski z Pytlem zadzwonić do kolegów z FSB oraz GRU i zaprosić na zimną wódeczkę.
Czy oznacza to jednak, że sprawa jest na zawsze "stracona"? Na szczęście nie.
Jedno jest jednak pewne. Kiedy wróci normalność, konieczna jest gigantyczna kampania społeczna, która spróbuje odwrócić opisywane tu patologiczne zmiany percepcji opinii publicznej. Trzeba będzie, za pomocą filmów, audycji, publikacji a także, bez tego się nie obejdzie, komisji śledczych oraz działań prawnych, tak wewnętrznych, jak i międzynarodowych, przywrócić właściwą wagę temu tematowi.
Obecna opozycja musi być na to przygotowana. To nie jest sprawa politycznej zemsty, nawet nie sprawiedliwości- ale kluczowe działanie, mające odbudować, zdewastowane przez tę władzę, mechanizmy obronne naszego państwa. A jeśli się jej nie chce, bo są ważniejsze sprawy- jak frakcyjne awantury, ściganie się na to, kto większym patriotą czy "patrzenie w przyszłość", to serio, równie dobrze może tej władzy nie zdobywać.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)