Józef z Londynu Józef z Londynu
68
BLOG

Tak trzymać, panowie w turbanach

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 7
Irańskie przygłupy w turbanach z procą, maczetą i dudkami w ręku znów szykują się do „wielkiej ofensywy” na USA i Europę.



Financial Times właśnie donosi, że w Teheranie na poważnie rozważali uderzenie w amerykańskie bazy w Bułgarii, na Cyprze, a może nawet w kable podmorskie w Cieśninie Ormuz – bo jak Trump trochę mocniej przyciśnie, to oni pokażą światu, co potrafią.  


Wyobraźcie sobie ten sztab: ajatollahowie w długich szatach, z brodami do pasa, pochyleni nad mapą Europy narysowaną kredką na serwetce z kebabowni. 

„Bracia! Odpalimy nasze legendarne Shahaby!

Te, które po ostatnich „sukcesach” ocalały głównie w mobilnych wyrzutniach, bo resztę infrastruktury już dawno zamieniono w stertę złomu. A jak nie dolecą, to wyślemy drony Shahed – te same, które ostatnio tak imponująco spadały gdzie popadnie. A w ostateczności… maczetą i procą! Bo nic tak nie przeraża lotniskowca jak dobrze wymierzony kamień z procy i wrzask „Allahu akbar” niosący się na wietrze!” 

 I ta duma, ta pewność siebie… „Jeśli Amerykanie użyją brytyjskich baz, to uznamy je za legalny cel!” – grzmią Strażnicy Rewolucji. Straszne.

Chyba że akurat te bazy bronią okręty Arleigh Burkę i Ticonderoga, a przede wszystkim Aegis Ashore w Polsce i Rumunii – te same instalację, które od początku budowano właśnie pod irańskie „superbroń”. SM-3 za ponad 10 milionów dolców sztuka, celność punktowa, zasięg do 1200 km. 

Ale co tam, irańscy stratedzy wiedzą swoje: wystarczy kilka rakiet jak w Zjednoczonych Emiratach 18 sierpnia (dwa pociski, wielki sukces, prawie nic nie zniszczyli) i Europa padnie na kolana.  

Bo przecież nic tak nie buduje reputacji mocarstwa jak groźby, że „odejdziemy od ograniczonej strategii i uderzymy w Europę”. Zwłaszcza kiedy twoja armia właśnie dostała solidne lanie, infrastruktura leży w gruzach, a najwyższy przywódca awansuje twardogłowych, żeby jeszcze głośniej krzyczeć. 


To dopiero taktyka: im gorzej, tym głośniej straszyć. Klasa światowa. A my tu w Polsce i Rumunii mamy mieć zaszczyt chronić Zachód przed tym potopem procy i maczet. Bo Iran, ten niepokonany tytan, który nie potrafi nawet utrzymać otwartej Cieśniny Ormuz bez ciągłych gróźb, nagle odkrył w sobie talent do globalnej projekcji siły. 

Brawo. 

Naprawdę. 

Niech tylko spróbują. Zobaczymy, ile tych „odwetowych” rakiet doleci dalej niż do własnego podwórka, zanim SM-3 zamienią je w ładne fajerwerki. Tak trzymać, panowie w turbanach. Wasza legenda o potędze rośnie z każdą kolejną groźbą. Aż człowiek prawie zapomina, że za tymi wielkimi słowami stoi reżim, który najchętniej walczy z własnymi kobietami, dysydentami i… kablami internetowymi.


 Ale no, procą i maczetą to jednak argument nie do zbicia. Świat drży.



Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka