Po dzisiejszej publikacji Wprost niestrudzony poseł Macierewicz znalazł się w nie lada tarapatach. Na szczęście niezależne media szybko ruszyły na ratunek, by bojownika o prawdę oczyścić z wszelkich zarzutów zanim wierni zaczną mieć choćby cień wątpliwości:
Dowodem kolejnego spisku polskojęzycznych mediów przeciwko prawdziwym patriotom jest skan umowy o dzieło z rosyjską tłumaczką. Zastanawiający jest fakt, jak szybko strefa wolnego słowa uzyskała ten dokument od źródeł. Jeszcze bardziej zaskakujący jest jednak przedział czasu w jakim przedmiot umowy miał zostać wykonany:
Wedle ustaleń tłumaczenie miało zostać dostarczone w terminie do 30 czerwca 2007 roku… a więc po jednym dniu od podpisania umowy. Warto dodać, że wspomniany przedmiot umowy do tłumaczenia to dokument o bagatela 378 stronach. Powyższą "anomalię” tłumaczy fragment przytaczanego artykułu tygodnika Wprost:
Na mój gust ktoś tutaj ewidentnie mija się z prawdą. Albo redaktorzy Wprost mają nieprawdziwe informacje… albo mamy do czynienia z najszybszą na świecie tłumaczką. Ostateczną ocenę pozostawiam jednak czytelnikom.


Komentarze
Pokaż komentarze (57)