Prawo i Sprawiedliwość nie od dziś może liczyć na przychylność Strefy Wolnego Słowa. Okazuje się, że regularne finansowanie konglomeratu Pana Sakiewicza przez partię prowadzącą w sondażach kupuje jej znacznie więcej niż tylko sympatię dziennikarzy niezależnych. Najlepiej o tym świadczy sposób w jaki media prawicowe relacjonują weekendowy kongres PiS. Wyobrażam sobie, że nagłówki dowolnego, względnie obiektywnego portalu mogłyby przykładowo pisać o tym, że PiS ogłasza radę programową, albo o tym, że Kaczyński ujawnia swoje zaplecze eksperckie. Spójrzmy co mamy u Pana Sakiewicza:
Tytuł niezależny mówi wprost o wybitnych naukowcach, a zaplecze eksperckie ukochanej partii jednoznacznie klasyfikuje jako imponujące. Trzeba przyznać, że obiektywizm Strefy Wolnego Słowa jest zaiste równie imponujący, a wybitność dziennikarzy piszących takie laurki nie podlega dyskusji. Tego typu nagłówków próżno szukać nawet w Gazecie Wyborczej, która w oczach obozu patriotycznego jest rzekomo pro-rządowa. Sam artykuł na niezależnej można chyba jedynie potraktować jako spóźnioną walentynkę dla Prezesa Kaczyńskiego. Nikt nie wyzna miłości i oddania lepiej niż niezależni swoim sponsorom.
Swoją drogą przeglądając program PiS ogłoszony na przytaczanym kongresie trudno nie docenić dobrej woli partii prowadzącej w sondażach. Pieniądze dla rodzin, praca dla wszystkich, obniżka podatków. Wszystko fajnie się zapowiada. Niestety obiektywnie rzecz ujmując trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet obiecany przez Kaczyńskiego kosmiczny bilion złotych może nie wystarczyć na spełnienie wszystkich tych obietnic.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)