Dziś na dobry początek dnia mała zagadka. Proszę bez zbędnych uprzedzeń, starając się myśleć niezależnie i obiektywnie przeczytać następujący tytuł pewnego artykułu, ze szczególnym uwzględnieniem zawartego w nim cytatu:
Następnie proszę, szczerze, bez skrępowania, udzielić odpowiedzi na pytanie – która interpretacja nagłówka wydaje się najbliższa prawdy:
A) UOKiK rozważa wszczęcie postępowania wobec RUCH S.A. argumentując, że wykrył w działaniach spółki znamiona praktyk monopolistycznych.
B) Autor przytaczanych słów stwierdził w praktykach RUCH S.A. znamiona działań monopolistycznych i dlatego sugeruje, że UOKiK powinien się sprawą zainteresować.
Osobiście na tak postawione pytanie udzieliłbym odpowiedzi A. Podobną interpretację usłyszymy zapewne od większości racjonalnie myślących respondentów, wszak tytuł artykułu jawnie sugeruje, iż źródłem cytatu jest wymieniony na wstępie UOKiK. Podobne wrażenie odnieśli przedstawiciele pomówionego RUCH S.A., stąd też pismo rzecznika prasowego kolportera wystosowane do redakcji portalu z prośbą o sprostowanie krzywdzących w ich opinii sformułowań:
Jakie były faktyczne intencje autora artykułu przekonamy się zaglądając do Strefy Wolnego Słowa, z której pochodzi przytaczany artykuł. Otóż dowiadujemy się z jego treści, iż źródłem cytowanego oskarżenia wobec RUCH S.A. nie jest wcale UOKiK, ale członkowie Parlamentarnego Zespołu ds Obrony Wolności Słowa:
Niby nic wielkiego. Nie jest to ani pierwszy ani ostatni przypadek w mediach, w którym tytuł wiadomości nie do końca oddaje rzeczywisty stan rzeczy ani fakty w niej opisywane. Warto zaznaczyć, że problem nie dotyczy tylko Strefy Wolnego Słowa – dziennikarze pokorni i niepokorni mają tę samą tendencję do stosowania dwuznacznych skrótów myślowych na łamach swoich gazet i portali. Opisywany przypadek nie jest też żadnym precedensem w zakresie reakcji anty-bohatera artykułu. To co czyni powyższy przypadek szczególnie interesującym jest jak zwykle kuriozalna reakcja Strefy Wolnego Słowa. Drugi obieg zamiast sprawę dyplomatycznie przemilczeń albo ewentualnie merytorycznie odnieść się negatywnie do prośby, w swoim stylu obrócił sprawę w kolejny rozdział wojenki o portfel Pana Sakiewicza. W satyrycznym tonie redaktorzy niepokorni wyrazili swoje oburzenie na prośbę Pani rzecznik próbując przy tym wykazać, że mamy do czynienia z kolejnym brutalnym atakiem na wolność słowa:
Każda gazeta ma prawo redagować swoją treść wedle własnego widzimisie. Gazeta Polska i jej portal niezależny mają możliwość czerpać z tego prawa do woli. Z drugiej strony każdy podmiot wymieniony w tejże gazecie ma prawo odnieść się do publikowanego materiału i żądać publikacji sprostowania, jeżeli opinie prezentowane w mediach nie zgadzają się ze stanem faktycznym. Oba te stwierdzenia wydają się oczywistą oczywistością wszędzie poza Strefą Wolnego Słowa. Opisana sytuacja i reakcja obozu patriotycznego jest o tyle kuriozalna, że nawet wierni czytelnicy drugiego obiegu wyrażają swoje wątpliwości co do rzetelności spornego materiału:
UWAGA! Wiadomość z ostatniej chwili – prześmiewczy komentarz do prośby Pani rzecznik RUCH S.A. zniknął z niezależnego Internetu! Pod adresem artykułu od pewnego czasu mamy komunikat o braku strony:
Czyżby któryś z niepokornych przesadził w swojej niezależności dziennikarskiej do tego stopnia, że trzeba teraz tuszować jawną manipulację? Na szczęście na ratunek przychodzi najpopularniejsza wyszukiwarka i jej niezawodne archiwa.


Komentarze
Pokaż komentarze