Donald Tusk do udziału w dzisiejszej debacie na temat służby zdrowia zorganizowanej przez partię do niedawana prowadzącej w sondażach oddelegował… ministra Arłukowicza, szefa resortu, nomen omen, zdrowia. To na pierwszy rzut oka logiczne posuniecie zostało przez lidera opozycji skwitowane dosadnie i jednoznacznie - Prezes Rady Ministrów został nazwany tchórzem i oskarżony o brak zainteresowania problemami służby zdrowia w naszym kraju. Tymczasem okazuje się szumnie zapowiadana debata obyła się nie tylko pod nieobecność premiera Tuska, ale także bez premiera (byłego) Kaczyńskiego:
Nasuwa się pytanie - skoro prezesowi Kaczyńskiemu w interesie społecznym tak zależy na debacie na temat służby zdrowia, dlaczego po rozpoczęciu tejże tak szybko się z niej ewakuował? Czyżby nie miał niczego ciekawego do powiedzenia w temacie? Zastanawiam się tylko, czy komukolwiek w PiS na serio chodzi o zdrowie Polaków czy jedynie o kolejną szopkę wyborczą, w której ukochany przywódca może tupnąć nóżką i pokazać jaki to jest mądry i ważny… Chyba nawet ciemny lud nie jest dostatecznie ciemny żeby kupić taką kpinę.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)