Pierwsze pióro drugiego obiegu w swym najnowszym felietonie ubolewa nad faktem, iż polityka zmarłego Lecha Kaczyńskiego ziściła się dopiero po jego śmierci. Tomasz Sakiewcz, znany z obiektywizmu i niezależności, mówi dziś jednym tchem, że Polska stoi na czele koalicji państwa walczących z Rosją, wiąże ją ścisły sojusz militarny z USA oraz realizuje plan niezależności energetycznej od Moskwy. Słowa te, chyba jednak wbrew intencji autora, noszą znamiona pochwały dla znienawidzonego przez obóz patriotyczny reżimu. Wypowiedź ta może dziwić zwłaszcza w świetle powszechnie znanego stosunku redaktora do obecnej władzy. Nieprzypadkowo stosunek ten jest od lat zbieżny z linią sponsorującej Gazetę Polską partii brata tragicznie zmarłego prezydenta. Diagnoza partyzanta wolnego słowa jest tym bardziej kuriozalna jeżeli zestawimy ją z dotychczasową oceną zdolności politycznych Tuska, Sikorskiego czy Komorowskiego. Rodzi się zatem pytanie jakim cudem tym rzekomym nieudacznikom i zdrajcom narodu udało się dokonać tak wiele w zaledwie kilka miesięcy, skoro nie podołali temu zadaniu nawet genialni mężowie stanu przez 2 lata, kiedy to dzierżyli pełnię władzy w owianej mityczną aurą wspaniałości IV RP? Może kolejny felieton pana Tomasza albo innego dziennikarza niepokornego rozwinie ten wątek? Pomijając jednak kwestię wskazywania ojców sukcesu, nie można obejść obojętnie koło precedensu jakim niewątpliwie jest pojawienie się pozytywnej opinii na temat kondominium w strefie wolnego słowa.
145
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)