...co prawda jedynie “wice”, ale to i tak sukces, o czym Strefa Wolnego Słowa informuje dziś sensacyjnym nagłówkiem na stronie głównej:
Niestety czar szybko pryska po wejściu w szczegóły newsa. W artykule dowiadujemy się, że nominacja Richarda Henry’ego bynajmniej nie jest faktem, a źródłem nagłówka okazuje się wypowiedź innego kolegi po fachu:
Dalej w tekście jest już niestety tylko gorzej. Wypowiedź profesora poligloty okazuje się być poparta jedynie prywatnym przypuszczeniem:
Takim oto sposobem czytelnik myślący samodzielnie za sprawą swych niezawodnych mediów drugiego obiegu przechodzi płynnie od euforii do rozczarowania. Niepokornym dziennikarzom wyjątkowo łatwo przychodzi ewolucja od sensacyjnego faktu do nic nie znaczącej opinii. Jedyny aspekt, w którym partyzanci wolnego słowa są konsekwentnie precyzyjni to marketing:
Wypada w tym miejscu pogratulować Samuelowi Pereirze rzetelności dziennikarskiej, a panu Czarneckiemu życzyć wielu sukcesów w nowej, hipotetycznej, choć ponoć prawdopodobnej, roli.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)