Dosyć nośnym wątkiem w drugim obiegu jest ostatnio kwestia rzekomego złego stanu zdrowia urzędującego Prezydenta. Tuby propagandowe pisowskiego przemysłu gardzącego przemysłem pogardy dwoją się i troją by wykazać jakąkolwiek korelację pomiędzy licznymi wpadkami Bronisława Komorowskiego a jego domniemaną chorobą. Swój głos w tej sprawie wyraziła również Dorota Kania, przodowniczka pracy obozu patriotycznego i zastępczyni redaktor naczelnego portalu znanego z niezależności:
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mamy tutaj niejako powtórkę z historii. Swego czasu, ówczesny poseł Platformy Obywatelskiej, niejaki Janusz Palikot, notorycznie domagał się upublicznienia wiedzy na temat stanu zdrowia Lecha Kaczyńskiego, co spotkało się rzecz jasna z lawiną krytyki ze strony szerokiego frontu obrońców IV RP. Konsekwencją burzliwej dyskusji w mediach była ostateczna publikacja stosownego raportu, o którym wypowiedział się zresztą sam Prezydent Kaczyński:
Prezydent przyznał, że z różnych względów nie był zwolennikiem publikacji raportu, a o osobach snujących mniej lub bardziej niedorzeczne teorie na temat jego stanu zdrowia wyraził się w jednoznacznie negatywny sposób określając ich jako ludzi wyjątkowo małej klasy. Warto dziś przypomnieć Pani Dorocie Kani i jej niepokornym kolegom po fachu by nie stosowali metod, którymi ponoć tak ostentacyjnie gardzą, zwłaszcza jeżeli chcą być choćby w minimalnym stopniu wiarygodni w swych słowach i czynach.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)