The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river
Forever and ever
Czar smaku gumy Donald (i dla zbieracza komiks w środku)
Kto dogoni psa, kto dogoni psa
Dziadek strugający kołki do grabi
Całe rzędy puszek po napojach wyskokowych (i nie) u starszego brata na regale
Sam regał, olbrzymia meblościanka
Książki za parę groszy
Robienie tamy z wielkich kamoli na strumyku w górach
Przytulak ulubiony, Sekwensikiem zwany
Kolega brata w odwiedzinach – całe wielkie (większe ode mnie na pewno) pudło resorówek Matchbox
Dwie suczki dziadka, jedna mądra jak człowiek omalże
Oranżada w woreczkach, lody w bańce
Miś Kolargol i Miś Uszatek
Fluoryzacja na obskurnej łazience szkolnej
Na kolanach u ojca trudne lekcje makao, remika itp.
Ogniem i mieczem – niemowlęta rozrywane w rękach przez podłych najeźdźców
Prawdziwy szok u kuzyna (matka w Pewex’ie) – cały pokój w klockach lego
Pan Cebula, postrach okolicy, goniący nas po polach
Natalia Kukulska w klasycznym repertuarze
Poziomki w lesie, jeżyny okupione rękami we krwi
Jean Michel Jarre - Oxygene
Wigilia z paluszkami z makiem (rękę dam sobie odjąć, że to najlepsze danie pod słońcem)
Jakieś takie szklane ozdoby choinkowe – ludziki, sanki, bałwanki, aniołki, inne duperele, wszystko tak błyska tak kusi…
Kogut siedzący na głowie i dziobiący mnie po twarzy
Mundial Mexico
Tomek wśród łowców głów
Sanki z górki na pazurki po naszej ulicy
Honorowe pojedynki, same pięści i kopniaki, gryźć nie wolno, pluć nie wolno
Lunatykowanie po domu ciotki, czas się budzić, siedzisz w zegarze
Jakaś parka wyciągana razem przez pogotowie z łazienki w podstawówce (coś tam się zakleszczyło czy jak)
Szkolne wycieczki, pierwsze próby z papieroskami i alkoholem
Jacyś tajemniczy panowie w płaszczach grzebiący po szafie w przedpokoju i robiący odciski ojcowej maszyny do pisania, powiew tajemnicy
Apele szkolne, hymn państwowy, hymn szkoły (…za gruzy naszych miast, za braci naszych krew, szargajmy wrogów ciała, niech zginie szwabski chwast… hehe)
Walkman kupiony w markecie pod Berlinem, las dookoła a na uszach muzyka, miód pomada, łzy w oczach, tak pięknie w tych Bieszczadach
Topienie plastikowych zabawek, zabawa w nalot kapiącym ukropem
Badminton do późnej nocy, w końcu gram jak mistrzu całej ulicy
Przelot przez kierownicę roweru na pełnej szybkości
Pierwsza wygrana partia szachów z ojcem (hmm, może coś jednak z Ciebie będzie…)
Z kamerą wśród zwierząt
Jakaś bójka, ktoś wali moją głową o podłogę
Iron Maiden - Seventh Son of a Seventh Son
Obcy – decydujące starcie – cały film Agnieszka przytulona do mojego ramienia (do dziś nie wiem kto był taki mądry że zabrał na ten film całą naszą klasę :D)
Jakieś noce przy ogniskach, jakiś piękne oczy po drugiej stronie żaru
Jakaś taka smutna mama, już nigdy więcej, obiecuję, to ostatni raz był, głupi byłem, nie myślałem, nie płacz już mamo…
Jakiś program w telewizji (Szkice węglem?) – brodaty facet rysuje przepiękne budynki na żywo, wszystko przeplatane muzyką z epoki
Sen Katarzyny, Obława – Kaczmarski rulez
Czternasta talia kart zarekwirowana z pogwałceniem praw człowieka przez wychowawczynię
Smak ziemniaków z ogniska (jak była sól, to już po prostu odlot)
Metallica - ...And Justice for All (One - przez prawie 8 minut na bezdechu za pierwszym razem)
Wywrotka Syreną na Zakopiance, na szczęście w środku ośmiu chłopa, za ciasno by komuś się coś stało…
Wagary na Skałkach
Trzech chłopa na szczycie Trzech Koron, pod nami morze mgły, i słońce budzące się delikatnie i powoli
Słodkiego miłego życia
Pierwsze pocałunki, nieśmiałe i nieporadne
Codzienna pała (co się szlajasz po nocy, gówniarzu!) od niebieskich w trakcie powrotów z treningu
Zagraniczne wyjazdy, koncert w Kijowie, popijawy w Batumi, turecki Cypr i karabiny w ciemnościach po pijaku
A ja w tym ustroju spędziłem zaledwie paręnaście lat, a jeszcze przez kilka stron mógłbym wspominać. Nie ma chyba wątpliwości, że wtedy było lepiej, nie? Czy należy się dziwić, że znaczna część narodu ma teraz wątpliwości, czy generał robił dobrze czy źle? Przecie wtedy trawa była zieleńsza, i to dużo.
Trawa była zieleńsza
Światło jaśniejsze
Smak słodszy
Noce pełne cudów
Z przyjaciółmi wokół
Mgła jaśniejąca o świcie
Woda płynąca
Nieskończona rzeka
Teraz i na zawsze
(thx to Paweł Rumian - http://druid.if.uj.edu.pl/~gorky/The_Division_Bell/The_Division_Bell.pdf)


Komentarze
Pokaż komentarze