Joanna i Andrzej Gwiazdowie napisali bardzo ważny apel, wspierający prawo Węgrów do niepodległosci i suwerenności z kluczowym dla tego apelu, ostatnim zdaniem:
"Finansowy atak na Węgry będziemy traktować tak samo, jak agresję zbrojną".
Tak.
Najwyższy już czas przestać udawać, że to co się wokół nas dzieje nosi dostatecznie mocne pozory normalności, aby usprawiedliwiały one nasze tchórzostwo. To nie mityczna "międzynarodowa finansjera" atakuje słabsze państwa, zmieniając według swojego widzimisię ich rządy i prawo, tylko kryjące się za ich plecami i mitologią "globalizacji" państwa najbogatsze. Podkreślam, państwa, a nie ich obywatele czy wyborcy.
Bądźmy poważni, w końcu to nie Wall Street jest w stanie wyaresztować rząd Obamy, tylko na odwrót, a prezesem EBC został w ubiegłym roku wieloletni prezes Banca d`Italia. W tym kotle, jak w każdym gangu, często wrze, a przynoszący od dziesięcioleci największe zyski, finansowi pupile, rozpuścili się ostatnio jak dziadowskie bicze, ryzykując nawet, że w pijanym widzie podpalą wspólną chałupę. Nie oznacza to jednak, iż nie wiadomo w czyim ręku są środki ostateczne.
Zaatakowany w ciszy szumiących, komputerowych wentylatorów i pod osłoną medialnego bełkotu o "wolnym rynku" ma nie tylko prawo, ale i obowiązek ogłosić, że wypowiedziano mu wojnę, postępować tak, jak w czasie wojny oraz zaapelować o pomoc.
A my, choćby deklaratywnie, winniśmy mu tej pomocy udzielić.
Mimo zmiany dekoracji i złagodzenia metod pod względem celów, o które toczy się wojna, jesteśmy bowiem dokładnie w tym samym miejscu, co 56 lat temu.
Węgry i Polska.
Inne tematy w dziale Polityka