BOR na pożarcie?
Klich na agenta?
Lis do kurnika?
Kiedy z pędzących sań zaczyna się wyrzucać najsłabszych?
Gdy goniąca wataha wilków jest już blisko lub gdy w majaczącej na horyzoncie gospodzie zbyt szybko topnieją zapasy siwuchy.
Nie trapcie się najmilsi. W scenariuszu przedstawienia nic nie uległo zmianie.
Oni rządzą na niby, w niby państwie, wspierani przez niby wyborców.
Toczą między sobą niby wojny o (dawno już przecież rozdzielone) niby cele.
Niby myślą, niby dyskutują, niby widzą, niby słuchają.
Tylko strach i nienawiść są w ferajnie na serio.
Ich największym marzeniem jest niby opozycja, a największym zmartwieniem, że wciąż się do tego nie nadajemy.
I obyśmy o tym nie zapomnieli.
Inne tematy w dziale Polityka