Najpierw przydługi cytat, ale tak trzeba.
Fajnie, Panowie, tylko ja DOSKONALE pamiętam, że jak prawie rok temu, po meczu w turnieju w Doha, Agnieszka Radwańska ostro skrytykowała Azarenkę za takie samo zachowanie w meczu z nią, to lawina krytyki zwaliła się...na Agnieszkę Radwańską. I to absolutnie nie tylko w polskich mediach.
Czegóż to wtedy nie wypisywano, ile w tym było złośliwości, że jakas tam Radwańska chciała dokuczyć wschodzącej wówczas gwieździe WTA. Przypomniano jej to nawet w podsumowaniach roku przed Australian Open.
Proszę więc nie dziwić się mojej ostrożności wobec "rewelacyjnej" gry Wielkiej Nadziei Żółtych Ludzi. Światek miedzynarodowego tenisa uwielbia kreować i dopieszczać, czasem w żenujący sposób, za wszelką cenę, swoje gwiazdy.
Bo z tego żyje.
A ten atak na Azarenkę, która oprócz meczu w lutym 2012 r. z Radwańską postępowała później w ten sam sposób wielokrotnie, zawsze bez jakiejś zdecydowanej reakcji komentatorów, to znakomity dowód na moją tezę, że pompowanie nowej "gwiazdy" trwa właśnie w najlepsze.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)