Przez merdia wciąż przetaczają się drgawki i spazmy jadu i rozpaczy na temat tego, co "zbrodniarze" z Marszu Niepodległości zrobili Tęczowemu Miastu Słoików.
Na okrągło pokazywany jest palący się dziesięciometrowym ogniem, jak stacja benzynowa (nawiasem, czy kamery monitoringu na pewno nie zanotowały przed imprezą ciężarówki z kanistrami z benzyną, podjeżdżającej pod ten symbol rosyjskiej dumy?) toi-toi sprzed rosyjskiej ambasady, dwa spalone przez lewaków samochody itp. itd.
A tymczasem, w tle, parę godzin temu, wszystko po staremu.
Ja wiem, że pewnie i tutaj zawiniły "ideowe dzieci PIS", i że spokój, zdrowie, a nawet życie kilkudziesięciu, a może i kilkuset mieszkańców Słoikogrodu to nic w porównaniu do krążących po okolicy w poszukiwaniu krzywych nosów, niewidzialnych, jak to mają w zwyczaju, demonów nacjonalizmu.
Ale potulne lemingi mają nauczkę. Nie chciało się wychodzić z domu na referendum, i tak was z niego (również tym razem dla waszego dobra) wywloką. Choć przecież nie macie nic przeciwko temu, żeby was wysadzili w powietrze wasi ulubieńcy.
"Obywatelu, jeśli przeżyłeś, wzywamy cię pod groźbą użycia przymusu bezpośredniego do natychmiastowej ewakuacji!"


Komentarze
Pokaż komentarze (3)