PiS uczynił z kłamstwa swoistą religię. Każde najbardziej absurdalne kłamstwo jest wynoszone na ołtarz prawdy. Każdy absurd okłamania jest cnotą wiary w jego prawdziwość. I tak jak w religii istnieje rozgrzeszenie, tak każde pisowskie kłamstwo jest rozgrzeszane następnym kłamstwem, który w świadomości istnieje jako forma rozgrzeszenia.
Zadziwiający jest już sam fakt, że kłamstwo jest tłumaczone w jakiś przedziwny sposób. Narracja tłumaczeń kłamstwa PiS-u wygląda jak oderwanie się od całkowitej rzeczywistości. Przykładem jest ostatnie kłamstwo Glapińskiego. Gdy wszyscy, łącznie z kolegami ze swojej partii, mówią o wysokich zarobkach kobiet zatrudnionych przez prezesa NBP, Glapiński zaprzecza i atakuje. Gdy wychodzą na jaw oficjalnie zarobki owych dam, Glapiński cały czas udaje głupiego, wmawiając , że to się tylko tak wszystkim wydaję i ogólnie spadać na drzewo. Następny przykład ? Proszę, świeżutki jak najbardziej. Facet o nazwisku - Szczerski. Obraził nauczycieli by sie rozmnażali i w ten sposób poprzez 500+ mieli większą kasę, teraz gdy smród się zrobił, wmawia wszystkim, że to manipulacja mediów i on tego nie powiedział. I ogólnie to spadać na drzewo.
Przykładem nabożeństwa, które odprawia w czasie mszy, czyli swoich wystąpień, jest arcykapłan Kaczyński. To on zrobił z kłamstwa swoistą religię. Jego kłamliwe modlitwy tak zaraziły innych, że czasami plączą się w jej odmawianiu. Oczywiście odmawianiu modlitwy kłamstwa. Arcykapłan tak ustawił swój kościół, że prawda istnieje tam tylko i wyłącznie w momencie przypadku, gdy ktoś się zapomni i palnie jakąś prawdę. Kaczyński wytrenował w tych kłamliwych modlitwach całe rzesze swoich fanatyków. Ich modlitwy słyszymy na co dzień w różnych konfiguracjach. Największą z wielkich modlitw była ta, którą zaserwowała nam wszystkich cztery lata temu kobieta Szydło. Jej kłamstwo modlitewne jakoby Polska była na kolanach, była powtarzana jak mantra przez długie miesiące. Modlitwą również było wmawianie, że o to Polska za czasów PiS powstanie z owych kolan. I jak to się skończyło, widać na przykładzie arcykapłana Kaczyńskiego. Kolano jako materia cielesna a nie boska, nie wytrzymało tego powstania.
PiS tworzy nie tylko modlitwy kłamstw. Stworzył i tworzy dalej swoje przykazania. Przykazania obietnic i wszelkich dodatkowych przywilejów. Ostatnio doszły następne przykazania. Pięć przykazań jak polepszyć życie ludziom. Wynika z nich dosyć jasno, że spełnienie ich musi cechować odpowiedzialność. Wybór będzie tą odpowiedzialnością, czyli gdy zostanie złamana a raczej nie wybrana obecna wiara, złamane zostaną też przykazania. Bo tak to już jest, że gdy coś się komuś daję, to oczekuję się pełne posłuszeństwo. Jak w dobrym kościele przystało. Tylko narzucone reguły i zasady, dekalog i przykazania, modlitwy i rozgrzeszenia, które ktoś narzucił i narzuca, musi owocować posłuszeństwem w ich realizacji. Tylko wygrana pisowskiej religii da całkowite spełnienie.
Inne tematy w dziale Polityka