Wszyscy jesteśmy baranami i to bez zróżnicowania na partie i zaopatrywania religijne. Jesteśmy stadem, który ma tylko jedno zadanie, trwać w swoich przekonaniach i religii. Jednostki, które próbują wybić się na niezależność są także baranami dodatkowo jeszcze czarnymi. Takie są obecne realia i rzeczywistość. Wytworzona przez inne stado baranów o lepszej jak oni mniemają inteligencji. Tkwimy więc w tej baraniej rodzinie, utwierdzając się cały czas, że nimi nie jesteśmy.
Każda partia posiada w swoich zasobach wiernych i oddanych baranów. Ślepo wierzących w to co nad- baran powie. I na ma tutaj lepszych czy gorszych. Nie ma podziału faktycznego na lewicę, prawicę czy wydumany środek. Na czele każdej partii stoi taki sam nad- baran trzymających swoich podwładnych za mordę. Nie ma miejsca na samoistne myślenie. Musi być ślepa wiara w to co powie i zrobi baran naczelny. On dyktuje warunki, ustala reguły i zasady. Myślenie nieposłuszne skutkuje ufarbowaniem nieposłusznego barana na czarno. Jest izolowany, wręcz nawet tępiony. Zmuszony do bycia na marginesie soczystej łąki.
Barany muszą okazywać posłuszeństwo tym baranom, których stopień inteligencji określa rozmiar rogów. Nie ważne jest czy jest wysoki czy niski, gruby czy chudy, inteligentny czy głupek. Rogi i ich wielkość są synonimem jego intelektualnego życia. Taka swoista mądrość życia umieszczona w rogach. W polskich stadach, nigdy baran naczelny nie oddaje władzy, nawet tym, których mądrość umieszczona w porożu jest inaczej ukształtowana. Bo są bardziej asertywni, mniej kunktatorstwa w nich i co najważniejsze, są po prostu mądrzejsi. Takich zawsze spotyka czarna farba i zadupie łąki. Zasługi idą wtedy w niebyt, zostaje byt na marginesie.
Idą wybory. Stada baranów znowu łapczywie uwierzą w obietnice prezesów czy przewodniczących baranów. Ślepota razem z głupotą zaistnieje w stadach. W łbach będzie nadzieja na poprawę życia i ich warunków. Nabierzemy się jak zwykle na wizję soczystych łąk i pastwisk. Zatryumfuje wizja lepszego baraniego życia pod przewodnictwem tego barana, który kiedyś nam coś już obiecywał a nie spełnił. Istnieje też wizja baranów uprzywilejowanych, tych z obecnego pierwszego rzędu. Tutaj wizja spełnienia soczystych pastwisk jest po części zrealizowana, więc stado liczy teraz na łąki w innych miejscach i obszarach. Są też barany tak malutkie, że skojarzenie z planktonem jest na miejscu. Te owe barany w miniaturze mają tylko jedną nadzieję, zmieścić się w 1% bycia w realności. Spadek poniżej, to już tylko możliwość oddania się do skupu, albo ktoś z naczelnych innych baranów nas wyciągnie,albo rzeznia polityczna i śmierć polityczna.
Istnieją też nad-barany umieszczone w sukienkach czarnych i purpurowych. Oni określają światopogląd religijny stada. Trzymają równo za mordę stado bez szans na odchylenia. Nie ma tutaj kolorów innych jest zamordyzm i pełne posłuszeństwo. Tkwienie w czymś innym skutkuje czarną farbą i utratą soczystej zieleni. Barani naczelni religijni są w symbiozie zawsze z tymi z pierwszych rzędów. Umieją się dostosować i zaakceptować każdego barana naczelnego, nie ważne z jakiej byłby strony pastwiska. Są zawsze w symbiozie jak huba. Oni też mają prawo bezkarnie wykorzystywać nieletnie owieczki bez żadnych konsekwencji.
Wszyscy jesteśmy baranami. Naiwnymi i wykorzystanymi do celów dla innych istotnych. Jesteśmy tylko po to, żeby przeżuwać ewentualne celowe profity, rzucone tylko i wyłącznie przy wyborach. Pózniej się nie liczymy, stajemy się stadem zamkniętym w obszarach do których sami wpadliśmy. Taka pułapka zastawiona przez prezesów, przewodniczących czy innych z nazwy ważnych. Barany o wysokim poziomie własnego ego, pokazują i tak na końcu pazury i zęby. Chcieliby być wilkami w baraniej skórze, a są i będą zwykłym baranim przywódcą.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)