Brno pachnie wielkanocnymi baziami, a ja expresso... przesycona muzyką ulicy, starym testamentem obijającym się o uszy Namiesti Svobody, i Pawłem Kaczmarczykiem, zawita tutaj na JazzFestival. Choć w samym centrum, aż roi się od książek i knihovni. Mogę je wszystkie kupić, ale najpierw poranne expresso na Kazimierzu. I z Dawkinsem.... bo Biblii nie czytasz. Nie ze mną. Zaczynam lubić coffee time. Ale do rana. Nie chce kolejnego fast fooda. Slow down.














Komentarze
Pokaż komentarze