Gorące tematy:

20 obserwujących
196 notek
160k odsłon
717 odsłon

O miłości do przyrody

Wykop Skomentuj42


Nieraz natrafiam na zarzuty skierowane do tzw. miłośników zwierząt, w tym do mnie, że jesteśmy hipokrytami, gdyż bardziej nas obchodzi los pieska, kotka, wilczka, kurczaka czy innego stwora niż płodu, którego matka chce się pozbyć z brzucha. No bo jak to: litować się nad zwierzakiem, a jednocześnie popierać aborcję???

No więc uświadamiam wszystkim walecznym obrońcom nienarodzonej dziatwy, że mój stosunek do aborcji jest raczej negatywny. Nie popieram przerywania ciąży, jednak rozumiem, iż zdarzają się sytuacje, kiedy wydaje się to najlepszym wyjściem. Zrozumienie to nie to samo, co akceptacja. Nie podpisałabym petycji ani o zaostrzenie, ani o liberalizację obecnego prawa. Gdybym poznała kobietę po aborcji, nie potępiłabym jej, lecz gdyby miała ich kilka, uznałabym ją za durną cipę. I na tym koniec.

Każdy ma swoje priorytety. Jedni emocjonują się Polską i tzw. polskością; drudzy walczą o prawa homosiów, biseksów i transów; jeszcze inni pasjonują się naukami ścisłymi i chcą je propagować wśród motłochu, konkurując nieco bezsilnie ze znacznie łatwiej przyswajalnymi treściami. Dla mnie natomiast, poza moją rodziną, liczy się bardzo niewiele rzeczy; jedną z nich jest przyroda jako taka oraz dobrostan zwierząt. Nie, żebym była jakąś prawdziwą pasjonatką, co to łazi po lasach, łąkach i mokradłach, podpatrując wszelką gadzinę, czy choćby godzinami ogląda filmy przyrodnicze i zaczytuje się w eko-literaturze. Nie, jestem tylko umiarkowaną entuzjastką, która ma jednak kilka konkretnych poglądów odnośnie ludzkiego podejścia do przyrody bądź traktowania zwierząt (zarówno dzikich, jak i domowych).

Zdaję sobie sprawę, iż nie przekonam zwolenników hodowli zwierząt na futra czy tresowania do wykonywania sztuczek do swoich racji. Tak jak nie przekonam zaciekłego weganina, iż jedzenie mięsa jest dozwolone czy wręcz potrzebne dla zdrowia. Niezmiernie trudno zmienić poglądy dorosłego człowieka, nawet – a może zwłaszcza –w ramach racjonalnej dyskusji. Z tego samego powodu proszę: nie zarzucajcie mnie tekstami o aborcji, LGBT, Kaczyńskim, konstytucji, Niemcach, Żydach czy innych „zagrożeniach” czyhających tuż za rogiem, bo mnie te akurat sprawy nieszczególnie obchodzą. Jeśli ktoś traktuje wizję seks-edukacji czy napływ muzułmanów do Europy jako zapowiedź Apokalipsy, to we mnie partnera do rozmowy nie znajdzie. Nie z racji moich rzekomo lewicowych ciągot, tylko braku emocjonalnego zaangażowania. Dla mnie prawdziwym zagrożeniem jest eksploatacja i zatruwanie środowiska naturalnego, przy czym nie stawiam się w roli eksperta, po prostu skomentuję od czasu do czasu medialne doniesienia o stanie, w jakim znajduje się nasza planeta.

Chciałabym tutaj mocno podkreślić, iż życzliwy, może nawet odrobinę egzaltowany stosunek do przyrody tudzież wzruszanie się losem zwierząt NIE są równoznaczne z wiarą w ich naturalną dobroć, mądrość, wdzięczność czy szacunek do siebie nawzajem. Świat fauny to bezustanna walka, czyhanie na ofiarę, lęk o własne życie, ból, choroby, brak litości dla wroga (poza przypadkami, kiedy wewnętrzne tarcia kończą się wraz z okazaniem uległości przez przegranego). To MY, ludzie, mamy się wykazywać moralnością, współczuciem, czułością wobec zwierząt, a nie one wobec nas. To NASZE uczucia i przekonania dyktują, jak się zachowamy. Człowiek, który nie potrafi dostrzec w zwierzęciu cierpiącej istoty, której życie też ma jakąś wartość, niewiele się od tego zwierzęcia różni.


Dlatego też, proszę szanownego państwa, proszę mi tutaj bambinizmu nie imputować! :) Ja się tylko zachwycam pięknem i majestatem przyrody, nawet jeśli uważam ją za byt całkowicie amoralny. W obliczu niepewnej przyszłości, świrozy na punkcie pandemii, rozmaitych teorii spiskowych, ludzkiej wrogości, a nawet moich własnych niebotycznych wad, natura jawi mi się jako ostoja trwałych, niewzruszonych praw i porządku, coś nadzwyczaj cennego i godnego zachowania we w miarę dobrym stanie. A ta jej część, która została przez nas tysiące lat temu udomowiona, okazuje się często być lepszym towarzyszem niedoli niż ludzcy pobratymcy.

Nie wzywam nikogo do porzucenia wygód cywilizacji i zamieszkania wzorem Thoreau w jednoizbowej chatce. Sama też tego nie zrobię. Natura jest nam niezwykle potrzebna, nie tylko jako spichlerz czy magazyn dóbr, jednak w żadnym wypadku nie można powiedzieć, iż jest naszym przyjacielem. Nasi przodkowie musieli walczyć z napierającym na nich lasem, drapieżnikami, kaprysami pogody, i dzięki ich wytrwałości możemy sobie teraz siedzieć przy kompie i oglądać z bezpiecznej odległości hasające po sawannie lwy czy pluskające się w wodzie hipopotamy. Ba, może właśnie dlatego, że przeistoczyliśmy się w pieski kanapowe i nie musimy już walczyć z przyrodą o terytorium i zasoby, zaczęliśmy za nią tęsknić i marzyć o odnalezieniu do niej drogi powrotnej? Jako istoty obdarzone uczuciami wyższymi, moralnością, rozwiniętą duchowością, ulegamy pokusie ratowania rannych zwierząt, chronimy ginące gatunki, zalesiamy nieużytki. I dopóki nie zaczynamy wierzyć, iż zwierzątko jest ożywioną pluszową maskotką, dopóty nie jest jeszcze z nami tak źle. :)

Wykop Skomentuj42
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości