36 obserwujących
372 notki
378k odsłon
  5297   2

Czy jesteś durniem, jeśli chcesz wpuścić uchodźców?


W 2015 roku, kiedy na Europę ruszyły miliony imigrantów z paru muzułmańskich krajów, byłam przeciwna ich swobodnemu osiedlaniu się w Polsce, aczkolwiek tylko z jednego powodu: nie chciałam tutaj stref „no-go”, o których istnieniu we Francji, Belgii czy Szwecji tyle czytałam. Uważałam i nadal uważam, że DUŻA ilość imigrantów z całkowicie obcych nam kultur może raczej zaszkodzić krajowi docelowemu niż mu się przysłużyć. Zaznaczam, że nie odrzuciłabym żadnego człowieka z racji jego religii, pochodzenia czy rasy. To, że wtedy stawałam po stronie prawicowców, nie oznaczało najmniejszej niechęci do obcokrajowców jako takich, ani nawet niechęci do płacenia na nich, a jedynie troskę o przyszłość naszej cywilizacji, która mogłaby ucierpieć przez wpuszczenie osób, których wiara stoi nierzadko w sprzeczności z przyjętymi u nas zasadami zachowania.

Nie zgadzał się ze mną pewien lewicowiec, który tłumaczył mi, że przyjęcie nawet kilkunastu tysięcy uchodźców w żadnym stopniu nie sprawi, że nasza kultura ulegnie zagładzie. Nie doszliśmy do porozumienia, gdyż mocno obstawałam przy swoim. Byłam wówczas pod wpływem tekstów opisujących nietolerancję muzułmanów wobec innych wyznań, nie zależało mi ani trochę na pomaganiu tego typu ludziom. On zapewne myślał o mnie, że jestem prawicowym betonem, tak jak ja...

...myślę dzisiaj to samo o tych, których nie rusza sytuacja osób marznących na pasie granicznym między Polską a Białorusią. Teraz stanęłabym po stronie dawnego lewicowego znajomka. Nie dlatego, że marzy mi się zniesienie granic i przyjmowanie każdego migranta zarobkowego do polskiego „raju”. Obecnie jednak „grozi” nam najazd znaczniej mniejszej liczby wędrowców. Ci ludzie koczują przy granicy w zimnie i głodzie, czekając bez skutku na rozstrzygnięcie ich sytuacji. Jeśli prawdą jest spuszczenie przez wojsko polskie powietrza z opon ambulansu, który do nich zajechał, to mamy do czynienia ze skurwieniem na niewyobrażalną skalę. A to, że wielu Polaków jest przeciwnych nawet dopuszczeniu do uchodźców organizacji humanitarnych, nie mieści mi się w głowie. Taki to pseudochrześcijański narodek.

Niestety, wszelkie głosy nawołujące do chociażby zastanowienia się nad przyjęciem przybyszów toną w powodzi wulgaryzmów, jadu i nienawiści. To, co spodobałoby mi się sześć lat temu, ta zaciętość w obronie swoich interesów, dzisiaj sprawia, że jeszcze mocniej staję po stronie tej nieszczęsnej biedoty. Nadal uważam, że nie można dopuścić do powstania muzułmańskich enklaw na podobieństwo tych na Zachodzie, lecz ulokowanie choćby i kilkuset ludzi w paru ośrodkach i przynajmniej rozpatrzenie ich wniosków o azyl nie powinno przerosnąć naszych możliwości. Niezależnie jednak od tego, kto i jak nawołuje do miłosierdzia wobec tych ludzi, spotyka się z falą potwornego chamstwa, które nie ma nic wspólnego z rzeczową krytyką.

A ja lubię inteligentną krytykę. Krytykę, która każe mi się ZASTANOWIĆ nad odpowiedzią. Która daje do myślenia, porusza jakąś strunę w głębi ducha, skłania do autorefleksji. Mogę się z nią nie zgodzić, mogę pozostać przy swoich zapatrywaniach, ale jakoś mnie jednak wzbogaca. Polemika z inteligentną, nieskrzywioną emocjonalnie osobą, która nie zbacza z tematu, tylko podaje racjonalne argumenty, to czysta przyjemność. Pewnie i tak się nie przekonamy, zwłaszcza jeśli rozmowa dotyczy abstrakcji, niemniej wirtualne spotkanie z drugą osobą może być bardzo wartościowe. (Takim rozmówcą jest na przykład Fisher, z którym prawie nigdy się nie zgadzam, ale który pisze elegancko, klarownie i rzeczowo.)

Niestety, takiej pozbawionej uprzedzeń, inteligentnej krytyki jest na Salonie jak na lekarstwo. Może dlatego, że ten portal promuje notki wzbudzające tak silne uczucia, iż wielu komentatorów nie może się opanować? Skąd w Polakach tyle agresji? Wycieczki personalne, wmawianie interlokutorowi czegoś, czego nie powiedział, obrażanie i wywyższanie się. Chamskie przytyki i wyzwiska tylko dlatego, że ktoś się z nami nie zgadza. Taki stał się Salon, który obecnie można nazywać Chlewem. Wystarczy napisać, że opowiada się człowiek za wpuszczeniem garstki biedaków z obcych krajów, a zostaje się oskarżonym czy to o głupotę, czy o chytrość (bo kto będzie ich utrzymywał? Nie za moje pieniąąąądzeeee! – wyje niejeden Salonowicz), czy nawet o bycie rosyjskim/białoruskim agentem.

Nie twierdzę, że wiem, kim są przybywający do naszego kraju ludzie. Nie twierdzę, że na pewno to uciekający przed niestabilną sytuacją w ojczyźnie uchodźcy, a nie zwykli migranci zarobkowi. Nie twierdzę, że ich marzeniem nie są Niemcy, a Polskę traktują jak naiwnego pośrednika. Nie twierdzę, że nie ma tutaj jakichś kruczków, sztuczek i pułapek ze strony pana Łukaszenki. Twierdzę jedynie, że jeśli ktoś marznie, głoduje czy choruje, to jeżeli tylko istnieje taka możliwość, jeżeli nie zostaniemy przez to skrzywdzeni, to należy temu komuś pomóc. Zawsze. Każdemu. No, niech będzie, że każdemu, kto nie jest bydlęciem. A czy ci uchodźcy są bydlętami? Czy może raczej ci, którzy uważają, że nie należy im udzielić nawet pomocy lekarskiej?


Lubię to! Skomentuj603 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka