Przyznam się Wam, że jestem w kropce. Nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony surogację uważam za proceder haniebny i godny surowej krytyki, z drugiej jednak uważam, że prawna sytuacja dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe powinna zostać uregulowana. A wszystko przez ten artykuł:
Cholerne pomieszanie z poplątaniem. O ile nie należę do obrońców tradycyjnego modelu rodziny, o tyle uważam, że każde dziecko powinno mieć BIOLOGICZNYCH rodziców płci obojga. Rzecz w tym, że prawo nie nadąża za współczesnymi tendencjami. Proceder „wynajmowania brzucha” i kupowania jajeczek będzie kwitł. I co zrobić z dzieciakami, które już zostały przysposobione przez ludzi, którzy nie mogli ich mieć na skutek naturalnego poczęcia? Mają mieć wpisane do dokumentów tego jednego rodzica czy może jednak powinny mieć wpisane dwójkę jednopłciowych?
Sprawa jest śliska i nie dlatego trudno jest mi wydać jednoznaczny osąd. Ale może Wy będziecie umieli.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)