Niektórzy pragmatycy uważają, że rola zwierząt w życiu człowieka powinna się ograniczać do zapewniania nam przez nie określonych usług i zasobów: mięsa, skóry, mleka, polowania na gryzonie, stróżowania przy domu, etc. Ja jednak uważam, że tzw. zwierzęta towarzyszące, których obecność nie przekłada się na materialne korzyści, również dużo nam dają. Warto mieć zwierzę towarzyszące dla dobra naszej własnej psychiki. Polecam artykuł:
Ryzykując oskarżenia o bambinizm, wysuwane najczęściej przez osoby bez wyobraźni, a nawet wiedzy na temat przyrody, stwierdzam kategorycznie, że zwierzęta potrafią myśleć, czuć, kochać i pamiętać. Są dzięki temu wspaniałymi towarzyszami, zapewniają nam porcję czułości, której mogą nam skąpić przedstawiciele naszego własnego gatunku i sprawiają, że możemy poczuć się za kogoś odpowiedzialni. Naturalnie nie każdy nadaje się na opiekuna zwierzęcia. Stworzenia te wymagają czasu, pieniędzy, uwagi i pracy. Niemniej jeśli już nadajesz się na kogoś takiego, możesz czerpać niewysłowione korzyści z ich obecności.
Macie jakieś zwierzęta w domu? A jeśli tak, to czy uważacie je za pełnoprawnych domowników?



Komentarze
Pokaż komentarze (84)