To jedna z tych spraw, które niepotrzebnie rozpalają prosty ludek. Bo i o co tu się kłócić? Ktoś podstępnie zawiesił krzyż w sali sejmowej i od tej pory nikt nie śmie go zdjąć. Czy słusznie?
Jak dla mnie jest to po prostu nieeleganckie: katolicy mają przykry zwyczaj „zaznaczania” terenu na tej samej zasadzie, co psy czy koty. Już nie wystarczą krzyże w obiektach chrześcijańskiego kultu, trzeba je wepchnąć do całkowicie świeckich instytucji. Tylko po co? Po cholerę to robicie, drodzy wierzący w chrześcijańskiego Boga? Nie, żeby mnie to jakoś specjalnie podniecało, ale chciałabym wiedzieć, co kieruje człowiekiem, który domaga się obecności symboli religijnych w budynkach użyteczności publicznej.



Komentarze
Pokaż komentarze (180)