Niedobrze mi się robi, kiedy czytam o zamysłach niektórych osób na „poprawienie demografii” w naszym kraju. Zacznijmy od komentarza pewnego blogera:
Każda kobieta, która nie została nigdy matką jest dziwolągiem i powinna być traktowana jak mężczyzna
Hmm, takiej obelgi wobec osób konsekrowanych się nie spodziewałam. Co na to wierzący??? :) Tak to jest, jak się traktuje kobiety jak klacze rozpłodowe: liczy się tylko liczba źrebiątek. :)
Ale zaraz, zaraz, przecież już się próbuje w Polsce wprowadzić ukryty podatek od bezdzietności, o czym pisze nawet pewien prawicowy portal:
Wicie, rozumicie – jak jesteś bezpłodny/a, to masz pełne prawo „obciążać system”. Nieważne, że obiektywnie jesteś takim samym „pasożytem” dla owego „systemu”, jak osoby celowo unikające poczęcia dziecka. Istotne jest tylko to, że to nie Twoja wina, iż nie dorobiłeś/aś się potomstwa. Czyli co – celowo bezdzietni są czemuś WINNI??? :)
I znowu ciekawostka: jak w takim razie zostałby potraktowany kler? Jeśli przychylniej, niż świeccy, to proszę zgadnąć, jak by się to dla niego skończyło. Czy ktoś ma złudzenia, że zwykli ludzie nie czuliby się dyskryminowani?
A najciekawsze jest dla mnie to, kto stoi za takimi pomysłami: MENTALNA prawica czy lewica? A może takie podziały nie mają już większego sensu?


Komentarze
Pokaż komentarze (31)