Definicja tzw. normalności według blogera ZetJot:
Jest to dość prymitywne podejście, gdyż według niego indywidualiści, nonkonformiści tudzież ludzie olewający konwenanse – nie są normalni! :) Ja natomiast myślałam, że bycie normalnym człowiekiem oznacza przede wszystkim ZDROWIE PSYCHICZNE. Opinia, iż normalność to po prostu grzeczne robienie tego, co robi większość rodaków (w końcu wszystkie ludzkie normy są „tworzone” przez jakąś większość) sugeruje, że każda mniejszość, która jest mniejszością z wyboru (w tym sensie, że postępuje zdecydowanie inaczej niż wzmiankowana większość), jest w pewnym sensie... nienormalna. :) Podpada pod to i homoseksualista, i przeciwnik obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia przez ateistów, i ten, kto ośmiela się źle mówić/pisać o zmarłych.
Tyle tylko, że w takim kontekście tzw. normalność staje się synonimem przeciętniactwa, a może nawet czegoś gorszego. Dlatego pozostanę przy swojej opinii: normalny człowiek nie ma większych problemów z psychiką. Tyle. Niestety, tutaj trzeba by zadać sobie pytanie, ilu z nas spełnia to kryterium. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (86)