Żyjemy w czasach, w których sztuczna inteligencja miała uwolnić nas od rutynowej pracy, a stała się generatorem masowej tandety. Ostatnio internet obiegł dokument, który idealnie ilustruje ten bolesny paradoks. Chodzi o oficjalny, rządowy projekt pt. „Polska Marka Narodowa: Raport z badań percepcji i autopercepcji”, firmowany nazwiskami naukowców i logiem Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Intencje były świetne: zbadać, dlaczego kraj z tak dynamiczną gospodarką wciąż ma na świecie problem z wizerunkiem, i zaproponować strategię brandingu narodowego. Problem w tym, że raport mający uczyć Polskę autentyczności, sam okazał się skrajnie nieautentyczną, sztuczną i infantylną wydmuszką, napisaną od początku do końca przez AI. Przyjrzyjmy się, dlaczego ten dokument stał się podręcznikowym przykładem tego, jak wygląda całkowity brak umiejętności współpracy z technologią.
Pierwsze, co uderza podczas lektury tego tekstu, to jego strukturalna infantylność. Konstrukcja przypomina szkolne wypracowanie ucznia, który bardzo chciał dostać dobrą ocenę, więc postanowił napompować objętość tekstu za pomocą trudnych wyrazów. Z jednej strony czytamy tam o mechanizmach, które „transcendują zwykłą uprzejmość” lub „iluminują głębokie kompleksy”. Z drugiej – tekst opiera się na banalnych, powtarzalnych schematach, ciągłych wykrzyknikach i topornych wypunktowaniach, które w świecie profesjonalnych analiz biznesowych czy akademickich po prostu nie mają racji bytu.
To klasyczna cecha surowego, pierwszego wyniku wyplutego przez model językowy (tzw. raw output). Ktoś wpisał ogólny prompt, dostał tekst i bez żadnej refleksji wkleił go do oficjalnego dokumentu. Najbardziej bezlitosne dla autorów raportu są jednak błędy logiczne i tzw. halucynacje sztucznej inteligencji, których nikt przed publikacją nawet nie przeczytał. Geograficzny kosmos: Raport dumnie opisuje badania regionalne i wymienia Katowice jako... „północne centrum” Polski. Z kolei Szczecin i Wrocław lądują odpowiednio na zachodzie i północnym zachodzie. Podróże w czasie: Dokument datowany jest na listopad 2025 roku, a o umowach z czerwca 2025 roku mówi w czasie przeszłym. AI wybiegło w przyszłość, budując fikcyjny kontekst urzędowy, a ludzki autor bezmyślnie to przekleił. Językowy potworek: Koronny dowód na metodę „kopiuj-wklej” to pozostawienie przez autora angielskich wstawek w środku polskich zdań. Fraza „Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, brak wewnętrznego przekonania...” czy określenia typu „Polskie płaskiz” obnażają tę leniwą procedurę w stu procentach.
Ta sytuacja pokazuje głębszy problem społeczny i edukacyjny. Autorzy tego opracowania – teoretycznie elita akademicka – wykazali się kompletną bezradnością w erze cyfrowej. Potraktowali sztuczną inteligencję jak magiczny automat, który za naciśnięciem jednego przycisku odwali za nich całą robotę. Dobra współpraca z AI to proces. To dialog, w którym człowiek pełni rolę wymagającego redaktora naczelnego. Wymaga nadania precyzyjnego kontekstu, pisania tekstu partiami, bezwzględnego usuwania algorytmicznego żargonu i – przede wszystkim – weryfikacji faktów. Tutaj zabrakło wszystkiego. Zaakceptowano masowy, generyczny produkt bez cienia krytycyzmu.
W samym raporcie pada bardzo mądre (choć wygenerowane przez maszynę) zdanie: „Polska mogłaby być Ferrari, a wciąż jeździ jak Polonez”. Odnosi się ono do syndromu impostora – tego, że jako naród nie potrafimy profesjonalnie i z dumą sprzedać swoich realnych sukcesów na świecie. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Oficjalny projekt mający ambicję przesiąść nas do wizerunkowego Ferrari, przez lenistwo i cyfrowy analfabetyzm swoich twórców, sam okazał się zardzewiałym Polonezem.
Jeśli chcemy budować silną markę narodową, musimy najpierw nauczyć się elementarnej rzetelności. Bo jak na ironię, badania pokazały jedno: Polacy nie są przeciwni działaniom brandingowym. Są po prostu wściekli na ich fatalną realizację. Jeśli zauważycie pod tekstem stworzonym przez AI zdanie: KI-Antworten können Fehler enthalten. (Odpowiedzi AI mogą zawierać błędy), nie traktujcie tego jako prawdę ostateczną.
Jedyną prawdą jest to, że infantylni i ograniczeni intelektualnie profesorowie zmusili wynalazców AI do umieszczenia zdania mającego ukryć ich poziom intelektualny i usprawiedliwić ich śmierdzące lenistwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)