Lutowy numer Świata Nauki w krótkiej notce opisuje wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez amerykańskich uczonych. Dwukrotnie pobrali oni próbki śliny od młodych osób: raz przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w USA, a drugi raz – po, i oznaczyli w nich poziom testosteronu. Przypominam, że testosteron to hormon, który u panów zwiększa popęd płciowy i produkcję plemników, ale może także m.in. podwyższać poziom agresji i chęć podejmowania ryzyka. Okazało się, że u mężczyzn, którzy głosowali na Baracka Obamę, poziom hormonu nie uległ zmianie, uległ natomiast znacznemu obniżeniu u wyborców Johna McCaina. Przyczyną tego zjawiska jest prawdopodobnie stres wynikający z faktu przegranej.
64
BLOG
Nie zbadano jeszcze, jak długo utrzymuje się stan obniżonego poziomu testosteronu. Być może trwa on nawet kilka lat.
Ciekawe, że efektu tego nie zaobserwowano u kobiet. Moim zdaniem dlatego, że nie przejmują się niepotrzebnie takimi duperelami, jak wyniki wyborów! ;)
Tak czy inaczej, z przeprowadzonych badań płynie następujący wniosek: panowie, dobrze się zastanówcie, na kogo będziecie głosować w najbliższych wyborach! Jeżeli postawicie na przegrywającego konia, może się okazać, że staniecie się mniej męscy. A to byłoby straszne dla was, ale jeszcze straszniejsze dla waszych pań, nieprawdaż?
Prawdaż, niestety... ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)